Link do filmu:
Strasznie dużo czarów odprawiasz. Czekałem jeszcze tylko na zarżnięcie kury srebrnym nożem i namalowanie jej krwią pentagramu. Pędzelkowanie można zastąpić prościej. Po ubiciu kawy odwróć kolbę do góry nogami, przetrzyj raz szybko rant sitka otwartą dłonią i wystarczy.
O dozie już pisali, również wydaje mi się za duża, bo nie mieści się w sitku.
Flush przed zapięciem kolby kompletnie zbędny. Zrobiłeś go wcześniej już z zapiętą kolbą, wystarczy, choćby do przeczyszczenia prysznica.
Przy mieleniu kolbę lepiej zbliżyć do wylotu i równomiernie sypać kawę do sitka. I pędzel stanie się zbędny.
Ubicie krótkie, bez napinania się, to nie laboratorium ani siłownia. Spróbuj lekko (ale tak na prawdę lekko) i raz(!). Śmigło do dystrybucji wydaje się być zbyt mocno wykręcone, bo tamper, którego używasz po nim praktycznie wcale się nie zapada.
Po zapięciu kolby natychmiast odpalaj pompę, bo takie czekanie na kolejne elementy misterium magicznego tylko szkodzi kawie, przez bliski kontakt z rozgrzanym prysznicem. Nie baw się w idealne ustawienie wagi, precyzyjne postawienie filiżanki, uszkiem w stronę Mekki z dokładnością do jednego stopnia

Odnośnie czasu mielenia: duża doza, twarde ziarna, pewnie dość jasno wypalone, stąd męki młynka.