Cześć, jestem szczęśliwym posiadaczem Mary V2 od kilku dni. Póki co nie mogę wypracować sobie konsystentnego flow, może ktoś obyty by mi pomógł i udzielił jakichś tipów - chodzi mi przede wszystkim o konsystencje temparatury, miałem trochę podejrzeń, że nie do końca mi coś bangla więc kupiłem sobie termometr od coffee sensor do grupy zaparzającej i tak:
Jestem w brew mode i na 2 - najcieplejsze ustawienie (teoretycznie 94)
1. Włączam ekspres z włozonym portafiltrem, nagrzewa się około 25 min tak jak piszą, dioda przestaje mrugać. Wajchę mam całkowicie zamkniętą. Temperatura na termometrze to około 90 stopni, 89,9, 89,8 coś takiego.
2. Robię flusha, ciężko powiedzieć ile sekundowego ale ogólnie czekam aż temperatura przestanie rosnąć (próbuję ustabilizować układ), powiedzmy, że koło 10 max 15 sekund, temperatura wzrasta do ok 92, ostatnio np 91,8, widzę, że przestaje rosnąć więc zakładam, że jest stabilnie (Zamykam wajchę całkiem)
3. Wyciągam portafiltr, no i wiadomo przygotowanie kawy, załóżmy, że z minute mi to zajmuje.
4. Wkładam portafiltr (temperatura na grupie przez ten czas spadła do ok 90 jak przed flushem)
5. Robię shota - temperatura podczas shota rośnie z tych 90 do ok 92 na termometrze (zakładam, że jak w grupie było 90 a woda ma 94 (ustawienie na PIDzie) to chyba jest ok i ta temperatura jest gdzieś pomiędzy)
Ten shot wychodzi super, jest kwaskowy idealnie, czasami może nawet lekko za kwaśny ale ogólnie bardzo fajnie. Teraz robiąc drugiego shota powtarzam całą procedurę i odczyty termometru sa praktycznie identyczne, 90 ma grupa, flush wzrasta do ok 92, zamykam spada do ok 90, etc etc
ALE
Drugi shot jest znacznie cieplejszy (czuć w naczyniu) mniej kwaśny i bardziej goryczkowy. Nie do końca jeszcze rozumiem dlaczego skoro odczyty w grupie zaparzającej są identyczne, mam podejrzenie póki co, że to przez kwestie taką, że sama głowa grupy zaparzającej jest bardziej nagrzana, wyciągając portafiltr na drugiego shota bardziej z niego "dymi" i mam wrażenie, że w odczuciu jest cieplejszy - co może świadczyć, że końcówka głowy grupy jest cieplejsza przez co jest mniejszy spadek finalny temperatury przy zaparzaniu.
Co ciekawe
Jak po dwóch porannych shotach (godzina ok 10:00) wyłączę ekspres i włączę go ponownie za 3 godziny (~13:00) to ciężko wrócić do tego pierwszego scenariusza, dzisiaj ten ostatni shot po ponownym włączeniu po 3 godzinach był jeszcze cieplejszy i bardziej goryczkowy, odczyty na termometrze były takie same (pomimo, że ekspres nagrzewał się max 10-15minut - dobrze trzyma skubany ciepło).
Skoro odczyty na termometrze są takie same to zakładam, że to wahania temperatury końcówki grupy zaparzającej? Chyba nie może być nic innego, termometr nie jest na samym końcu grupy więc woda ma jeszcze trochę drogi za termometrem do pokonania. Jeżeli to są wachania temperatury samej główki macie na to jakiś sposób, jakieś tipy?
Będę na pewno eksperymentował z:
1. Chłodzeniem portafiltra przy kolejnych shotach
2. Ustawieniem niższej temperatury zaparzania overall natomiast dłuższego rozgrzewania ekspresu żeby nie było dużych różnich pomiędzy 1,2,3 shotem
3. Może flushem dłuższym żeby nagrzać portafiltr przed 1 shotem natomiast brakiem flushów przy kolejnych
Wiadomo, że eksperymentowanie wymaga czasu dlatego zwracam się tutaj z pytaniem czy ktoś ma wypracowane jakieś metody, workflow które mogłyby zaoszczędzić trochę czasu?

Może nikt w ogóle nie ma takiego problemu

Pozdro!
P.S
Oczywiście doza kawy ta sama przy każdym shocie, 18g mielone w DF64V, zaparzane w koszyku VST z użyciem papierowego filtru dolnego dla wzmocnienia ekstrakcji i górnego (dla wygody czyszczenia). Czas ekstrakcji każdego shota bardzo zbliżony, ok 30-33 sekundy, ratio stałe 1:3 (light roast). Nie widziałem w żadnym wypadku channelingu. Zresztą za każdym razem póki co jest podobny scenariusz, więc mało prawdopodobne żeby za każdym razem 1 przygotowana kawa była w ten sam sposób inna.