Młynek mieli znakomicie.
Wstrzeliłem się w espresso drobniejszym mieleniem i mniejszą dozą - wtedy ekstrakcja jest najbardziej elegancka. Zauważyłem, że za pryskanie z npfa (gdy znalazłem optimum - już nie występuje) w ogromnej mierze odpowiedzialne jest sitko, jakość i równość dziurkowania. Jedno z moich dwóch karawelowych sitek ma znacznie większą tendencję do psiukania po bokach.
Co w młynku jest zrobione ze średnim pomyślunkiem?
- wylot kawy. Ni cholery nie ogarniam, dlaczego jest prostokątny. OK, to jest model typu "drogheria" do mielenia do torebek. Tymczasem dla torebek nie ma znaczenia kształt wylotu, natomiast dla wszystkiego innego do czego mielimy kawę ma znaczenie, bo wszystko inne (kubeczki, lejki, sitka...) jest okrągłe...

- Irytujące jest zabezpieczenie przed mieleniem bez założonego hoppera w postaci sprężynowego ząbka nad żarnami, który to musi być wciśnięty. Gdyby nie ząbek nie musiałbym dorabiać aluminiowej tulejki, która pełni rolę mini-hoppera i trzyma ząbek wciśnięty.
Tulejka ma średnicę wewnętrzną 58mm, więc myślę, czy by plastikowy tamperek nie mógł pełnić roli tłoka wydmuchującego resztki kawy zostające w obiegu

Bo kawy zostaje trochę, oj zostaje.





- Średnio irytujące, ale zauważalne jest zaleganie okruchów na gzymsie pod wylotem

