Zabrałem K47 do konkurencji z E37S. Kawa wczoraj palona, raczej średnio do espresso, bardzo duże ziarna (Pacamara, AAA), wymaga bardzo drobnego zmielenia.
K47 ustawiłem na 1.4 i odmierzyłem 18g. Regulacja tego młynka jest genialna i precyzyjna. Wykręciłem 84 obroty w mniej niż minutę. Wyszło oczywiście 18g zmielonej kawy. Jakoś kawę ulokowałem w sitku, wyrównałem -- to tutaj zajmuje najwięcej czasu i uwagi. Kawę trzeba wysypać z pojemnika, co sprawia że nie jest równomiernie rozłożona. Oczywiście są do tego narzędzia, niektóre super. Zastosowałem starą metodę Stockfleths move. Espresso od razu wyszło poprawne, niczego już zmienić nie musiałem.
E37S działa bardzo szybko, więc ręczne dozowanie wymaga uwagi. Żeby na oko odmierzyć 18g trzeba doświadczenia iluś tam kaw zrobionych wcześniej. Można w jednym ciągu zmielić gros z tych 18g i dodawać małymi impulsami odrobinę, ważąc po drodze PF. Można też odrobinę odjąć, jeśli wysypało się więcej niż 18g. Zmiana ustawień śruby żaren wymaga usunięcia zmielonej już kawy leżącej na wyjściu komory żaren. Niewiele tego, ale na pewno jest. Regulacja dystansu między żarnami wymaga pewnej uwagi, ale jest precyzyjna. Kawa dozowana do sitka wygląda pięknie, rozkłada się równomiernie -- wystarczy delikatnie uderzyć w PF i można użyć tampera.
Ekstrakcja w obu przypadkach była podobna. Kawa wyszła podobna. Myślę, że widać dlaczego nie używam K47, choć go lubię

. Wiem też, że warto stosować K47 do espresso

. E37S daje mi jednak dużą wygodę i nie angażuje zbytnio czasu, zawsze jest "ready"

.
