Podłączę się.
Trzeci raz w przeciągu dwóch tygodni przeczytałem ten wątek, uchachany ostro, bo jakbym siebie widział.

Im więcej tutaj przeczytałem, tym coraz mniej wiem i już powoli dochodzę do wniosku, że chcąc mieć szansę na smaczne espresso w domu, potrzebuję dwustukilowy, ośmioboilerowy ekspres za sześćset tysięcy. Zaparzcie mi dziurawca...
![[emoji14]](https://forum.wszystkookawie.pl/Smileys/default/tongue.gif)
Zaczęło się od rozważań nad zakupem budżetowej kolby, bo mój aktualny na kapsułki przestał mi wystarczać. Zacząłem szukać ekspresu w przedziale 500-700 złotych, ale szybko doszedłem do wniosku, że to lipa i pieniądze w błoto, chyba, że bym okazyjnie trafił coś używanego, ale to raczej na pograniczu cudu, więc szybciutko zwiększyłem budżet do 1000zł, jednocześnie ciągle wertując forum, co skłoniło mnie do przemyśleń, że i ta kwota jest śmiesznie mała. No i się zaczęło - Gaggia Classic, Rancilio Silvia, już za chwilę dźwignie La Pavoni, Nuova Simonelli Oscar II i nawet nie wiem, jak to się stało, że nagle przeglądam ekspresy Bezzery za siedem tysięcy, a nawet młynka porządnego nie mam.

Sytuacja wygląda tak - ekspres miałby robić dwie-trzy kawy dziennie, niemalże same espresso, gdzieś od święta coś z mlekiem do śniadania, dodając sporadyczne wizyty gości. Dni bez kawy również występują. Z rana na spokojnie biorę prysznic, później szykuję śniadanie, kawa kilka minut przed wyjściem, więc w tym czasie mógłby się grzać, ale nie chciałbym też sytuacji, że czekam 45 minut i już mi się odechciewa w międzyczasie.
Po polaniu głowy zimną wodą byłem już niemal zdecydowany na nową Gaggię Classic. Wizualnie bardzo mi się podoba - prosty ekspres, ale o ile dobrze zrozumiałem, ta najnowsza ma malutki, aluminiowy bojler 115cm³ i plastikowy OPV.

Bardzo, ale to bardzo podobają mi się ekspresy dźwigniowe La Pavoni, jednak Rancilio Silvia wydaje mi się wyborem optymalnym, ale znowu gdzieś trafiłem na ECM Casa V, który jest droższy, ale z tego, co wyczytałem i oglądałem - lepiej wykonany. Stąd już tylko krok do Bezzera BZ09 - też mi się podoba, ale jakby tak dołożyć jeszcze pińcet, to mam już...
No i sami wiecie - i tak dalej i tak dalej i tylko dokładam te pięćsetki.

Naturalnie jeśli chodzi o młynek, to wiadomo, jak było - "co oni tu pieprzą o młynkach za trzy tysiące, jak ten mój na korbkę już był wystarczająco drogi i chyba na głowę bym musiał upaść", a jak sami możecie przeczytać - powoli upadam, albo nastąpiło to już.

Budżet: jeśli to będzie racjonalne i przekonacie mnie, że ma to sens, może być i pięć tysięcy na sam ekspres.
Czego ja właściwie potrzebuję, bo o ile miesiąc temu byłem zdecydowany, tak teraz już nic nie wiem?