Dziękuję Krystiansie, miałam dzisiaj znakomity kawowy poranek dzięki hojności Antonio, który postawił na świątecznym stole ziarenka także z innych palarni. Cupping, czyli kawowy ping-pong nie był duży, ale za to wyśmienity

. Na stole stały dwie Geishe: moja z carbonic maceraration oraz Geisha naturalna a także moja Pacamara z Salvadoru.
Wypada mi powiedzieć parę słów na temat tego, w jaki sposób sama testuję swoje kawy: otóż dla mnie podstawową metodą jest cupping. Do testów używam wody Żywiec (dziś użyłam domowej, kranowej). Ziarna mielę na wiekowym młynku Gwatemala Malkoenig (ustawienie 3,5) , ale dziś Antonio zmielił je w manualnym młynku Zassenhaus.
Temperatura wody, jakiej używam, mieści się w zakresie 94-96: niższa dla naturali, wyższa dla kaw mytych. Im ciemniejsze palenie, tym może być niższa. Czas zaparzania odmierzam na wadze i wynosi on circa 4 minuty.
Jeśli chcę rozkoszować się daną kawą, istotą mojego przygotowania naparu kawy jest jego jest dość szybkie przelanie (po przełamaniu "kożucha" i zdjęciu pianki) do innych naczyń: tak, żeby fusy nie dały efektu nadekstrakcji. Można przelać napar wprost, tak żeby większość "nieczystości" została w naczyniu pierwotnym, można też użyć do tego celu kulistego zaparzacza do herbaty (zwłaszcza ta druga metoda jest świetna).
Moje postępowanie pozwala mi wracać parokrotnie do danego stołu (czasami mam około 30-tu kaw do porównania) i porównywać napary także na zimno. Zwłaszcza przy Geishach i bardzo wonnych kawach polecam obszerne kielichy-bańki. Gdy zwężają się a potem otwierają i wywijają do góry, możemy rozkoszować się "chmurą aromatów" wydzielanych przez stygnący napar. "Inhalacja" taka jest niezwykle przyjemna. Kolisty ruch kieliche napowietrzy napar, wzmagając nasze doznania

Znam zapaleńców, którzy "gryzą i żują fusy", ale ja zdecydowanie do nich nie należę

Jeśli mam ochotę na dobry i wyrazisty przelew, o wykonanie go zwracam się do Antonia

Sama parzę sobie espresso, chociaż bezprzecznie Antonio robi lepsze
