Wcześniej był, przed południem, teraz też nie widzę.
Tak reklamowaliście, że najlepszy czas na otwarcie Geishy.
Pomimo chorych zatok nosowych i nie do końca aktywnych wrażeń z sensorów.
Rozprawiłem French Press, doza 16g/250ml wody, temperatura 93-94 stopni, czas 4 minuty z jednokrotnym zamieszaniem.
Aromat kwiatowo miodowy, urzekający. Co do smaków mam przytępione zmysły. Pewnie za kilka dni opis byłby bardziej bogaty i zapewne co innego będzie w innej kolejności.
Na pierwszy plan wybija mi się czekolada, ale aksamitna i coś się dzieje potem. Co wymaga bardziej sprawnych sensorów

, gdzieś mi lekko śpiewał dmuchawiec i ta miodowość.
Kiedy napar nieco przestygł, był chłodny, ale jeszcze ciepły. Największe wrażenie zrobiła na mnie różnica w gęstości. Już piszę o co chodzi ...
Po prostu, jakbym miał dwa płyny jeden był większej gęstości powiedzmy w kształcie baryłki, po czym bum i mam to co było w środku, niesamowicie lekki aksamitny płyn. W odczuciu lżejszy niż woda.
I to jest po prostu dla mnie doznanie nr 1 !
Ela, za to doświadczenie, dziękuję i

Chciałoby się rzec, coś więcej niż kawa. W tym przypadku jest faktem.