Geishy obecnej nie piłem, ale nie deprecjonowałbym tak bardzo Cauca La Esperanza Fernandez. Ponadprzeciętna intensywność owocowo-czekoladowej rześkości tej kawy chyba nawet bardziej mi smakuje niż poziomkowa Etiopia Nefas. Choć za obie 
Dopiero dzisiaj dziękuję za ten wspaniały komplement SMaN-ie

. Sama uwielbiam tę Kolumbię i cieszę się, że ją wybrałam. Dla mnie ma ona nuty aromatyczne zbliżające ją do najlepszych, owocowych Kenii a także podobną, winną kwaskowatość

Czerwień Fernandez Cauca nasuwa mi natomiast skojarzenia z kawami z obróbki naturalnej. Nefas czy Ambela to natomiast "naturalne" etiopskie klasyki. Wszystkie te kawy polecam do dripa, Nefas ewentualnie do espresso.
Co do kaw nowych dla mnie frapująca ze względu na aromaty kwiatowo-miodowe i słodycz jest Pacamara La Pena Redonda z Salvadoru.
Zostało kilka paczek a samej "surowej" kawy starczy na jeszcze 2 palenia: czasowo bliżej jakichś Mistrzostw, bo kawa jest frapująca i można degustować ją "odświętnie"

. Wczoraj wypałiłam po raz drugi Rwandę Bushoki: nieco jaśniej niż poprzednio, więc raczej będzie to typowy przelew. Fajnym, lekkim i musującym a jednocześnie owocowym przelewem będzie Kostaryka Finca Licho. Tak jak kiedyś pisałam, kawa ta nasunęła mi skojarzenia z Lambrusco, z rejonem Emila Romagna w Italii, do której kiedyś jeździłam tak często. Skoro jesteśmy już przy temacie Kostaryk, wczoraj wypaliłam Hacienda Sonora z obróbki naturalnej. To palenie jest pyszne w espresso: kojarzy się z daktylami i figami oraz podobnymi świątecznymi łakociami

Dzięki nieocenionemu Szymonowi sklep pracuje niezwykle sprawnie. Paczki wychodzą na bieżąco. Kurierzy uwijają się z robotą.
Jeśli ktoś złoży zamówienie do czwartku, kawa spokojnie powinna przyjść do niego na piątek.
Warto korzystać, bo w prezencie gwiazdkowym Antonio dołożył darmową przesyłkę
