Co poradzić? Po prostu nie zaparzać już espresso lecz zwykłą zalewajkę: inaczej niż po polsku, kawa ma być grubo zmielona, trochę drobniej niż kryształki cukru, 9g na filiżankę 125ml gorącej wody, po zalaniu poczekać kilka minut, potem pomieszać, usunąć szumowiny i gotowe.
Generalnie ta kawa świetnie się nadawała do ekspresu ciśnieniowego, ale sama w sobie stanowiła zupełnie inną jakość... Espresso takie raczej nie spełniłoby norm Włoskiego Narodowego Instytutu Espresso: zbyt jasna crema, zbyt duża kwaskowatość, za mało goryczy, reszta chyba byłaby zgodna. Jeśli chodzi o młynek, to Etiopie w stopniu mielenia do espresso nie odbiegają bardzo od naszych mieszanek, więc może to kwestia jakości młynka, objętości kawy w sitku itp. 14 czy 15g tak jasnej kawy to za mało by uzyskać przyzwoite espresso. To chyba nie wypełniło objętości sitka, prawda?