Cały dzień poświęciła testowaniu moich świeżych nabytków. Cieszę się, że zamówiłam dwie naturalne Etiopie. Niedługo pojawi się przelotnie jeszcze trzecia..
Nefas Farm pochodzi z rejonu Sidamo i z niższych położeń. Farma jest dość spora: zajmuje około 100 ha powierzchni i całkiem "nowa". To, co mnie w tej kawie uderzyło i urzekło, to niezwykła owocowa słodycz..i czystość. Miałam na stole sporo próbek kaw-potencjalnych następczyń Rocko, ale w ich większości, oprócz intensywnego niejednokrotnie owocowego "bukietu" pojawiały się niepokojące nuty "aromatów ziemi", związane zapewne z suszeniem kawy na patio a nie na "łóżkach".. W przypadku Nefas Farm obróbka jest niezwykle staranna: zbierane są tylko "dojrzałe owoce", które trafiają w trakcie suszenia na specjalne podwyższenia. Słodycz Nefas znajdzie pełny wyraz w dripie i w espresso. W espresso odkryłam dzisiaj sporo "aromatów żywicznych": tak, jakbym wysysała jakieś słodkie szyszki z górskiego, pachnącego lasu.
Ambela to zupełnie inna bajka. Kawa rośnie znacznie wyżej. Nefas to wysokość około 1700 m n.p.m. a Ambela około 2000 m n.p.m. Rezultatem różnic mikroklimatycznych jest głęboka, winna kwaskowatość Ambeli. Moje pierwsze palenie jest jasne. Kwaskowatość dripa jest głęboka, ale przyjemna. Kawa przypomina czerwone wino. Być może po odgazowaniu powstanie z tego palenia baza także pod "alternatywne espresso", ale amatorom tej formy zaparzania zdecydowanie polecam Nefas Farm. Ta kawa, uboższa od Ambeli w aromaty kwiatowe czy też nawet cytrusowe, jest zdecydowanie bardziej "zbalansowana" i słodka.
Antonio wspomniał także, że na mój warsztat trafiła bardzo ciekawa Kolumbia: Fernandez Cauca. Dostawca ocenił ją na 90 pkt w skali SCAE. I ta kawa posiada bardzo "czerwono-owocową" tonalność, przypominającą "jagodowe" Kenie. Przy mieleniu bardzo owocowo i bardzo słodko pachnie. Skojarzenia aromatyczne to ciężkie, pełne, słodkie jerzyny wygrzane słońcem., oczywiście "górskie". Kawa rośnie wysoko: na poziomie około 2000 m.n.p.
Rejon Cauca to ten sam obszar, z którego pochodzi Pacamara Las Margeritas i Geisha Cerro Azul. Wydaje się, że jest to najciekawszy obszar w Kolumbii. Kawę radzę zaparzać w dripie lub zblendować ją z Hondurasem naturalnym Comsa i wypić jako espresso

Będzie PYSZNIE