A propos Szwecji - byłem ostatnio przez kilka dni w Malmo, Lund i okolicach. To, co mnie zaskoczyło, to cena kawy i akcesoriów w relacji do cen innych produktów. Jak porównałem ceny np. przeciętnych produktów w marketach spożywczych z polskimi cenami, to były dwu/trzykrotnie wyższe do analogicznych produktów w PL. Poza kawą. Ergo: w relacji do zarobków i średnich cen innych produktów kawa w Szwecji jest relatywnie tańsza, niż w PL (na niektóre produkty jest wręcz nie tylko relatywnie, ale też w wartościach bezwzględnych tańsza, np. młynki Wilfa w sieciowej kawiarni na dworcu w Malmo były sporo tańsze w przeliczeniu na pln, niż np. w naszych sklepach online). Ja to tłumaczę tak: kawa to nie tylko surowiec, ale też koszty sprzętu, transportu, pracy. Tutaj wchodzi ekonomia skali - Szwedzi konsumują więcej, więc łatwiej/szybciej zarobić można na opłaty stałe, amortyzację, etc. Dlatego dobra kawa jest dostępniejsza dla Szwedów.
A poza rachunkiem ekonomicznym mamy tutaj kwestie psychologiczne - kawa to towar jednak jeżeli nie luksusowy sensu stricte, to delikatesowy. Ja nie podejmuję się wyceny przyjemności jaką sprawia już samo otwarcie paczki od Antonia... Przecież wiemy dobrze, ile kosztuje wyprodukowanie jakiegoś smartfona, a ile płacą ludzie. Ile w tym realnych kosztów ekonomicznych, a ile tzw. wartości dodanej. Więc płacąc za kawę płacimy też (przede wszystkim?) za te drobne, niewycenialne przyjemności, których dzięki kawie doświadczamy.