Karatina będzie jeszcze chyba parę razy. Bardzo fajne są wszystkie Kenie, w tym aktualne dwie: Rungeto i Ruthagati.
Jak zawsze, polecamy Etiopie: mamy małą promocję na świetną
Kongę. Jak znam życie, pewnie niektórym kojarzy się ta nazwa z Kongiem albo King-Kongiem czyli chyba "negatywnie". Nic z tych rzeczy, KONGA Sede to nazwa plemienia zamieszkującego mikroregion, odległy o 4 kilometry na południe od miasta Yirgacheffe. Konga to też nazwa zakładu, stacji mycia naszych ziaren, pachnących brzoskwiniami, morelami, granatami itp. Dość blisko położone są inne "słynne" mikroregiony: Hafursa i Biloya. Większość kaw z Etiopii pochodzi z małych, często "dzikich" upraw bardzo wielu rolników. Fenomenem Etiopii jest to, że spotyka się tam tysiące różnych odmian coffea arabica; niektórzy piszą o 10 tysiącach. To ten tzw. "Heirloom"...
Wkrótce poznacie jeszcze jedną Etiopię z serii Synestezja... Zdaje się, że naturalną?

Mastro Antonio ma znacznie skromniejsze wyniki: kolejna Ariadna, kolejne Stormy Weather. Ta ostatnia mieszanka ma teraz trzy składniki: Brazylię Cerrado Mineiro, Panamę Boquete, Gwatemalę Jalapa. Jalapa, papapa

. Niektórzy z was dostali w prezencie po paczce tejże Gwatemali. Jak wyszła?