ale na espresso też mógłby Jurek przeznaczyć trochę swojego czasu. Obiecał, więc czekam.
Czy obiecywałem nie pamiętam ale jakiś tam materiały mam bo jakiś czas temu koledze co ma opisywaną maszynę wysłałem chyba z 9/10 takich paczuszek.

I by było śmieszniej to on miał tylko naklejone numerki.
Co to za kawa od kogo itd. wiedziałem tylko ja.
Po obiedzie robiliśmy sobie takie połączenie z użyciem kamerki i robiliśmy w danym dniu espresso z takiego a takiego nr.na paczuszce - zabawa przednia roboty nie za wiele ale materiału do pogadania co nie miara.
By było o czym rozmawiać to - ekspresy ustawione na takich samych parametrach, te same sitka, praktycznie to samo inne młynki, co ciekawe ja wcześniej już robiłem sobie espresso z tych kaw nanosiłem notatki i tylko czekałem co Kolega powie ile mamy wspólnych uwag gdzie widzimy niuanse ot takie pogaduchy przy kawie i o kawie.
Ciekawe doświadczenie ale czy by to komuś coś dało, pokazało nie wiem bo mimo różnych młynków, różnej temperatury, różnego ciśnienia atmosferycznego bo odległości miedzy nami spore ja 227,5m od pierwszego piasku plaży Bałtyku Kolega dalekie południe Polski jakichś większych smakowych "odskoków" w filiżankach nie mieliśmy nie wyczuliśmy.
Na pewno nie natrafiliśmy na słodkie espresso a ja tradycyjnie nie natrafiłem na smak Australijskiej truskawki w indyjskiej robuście.
Co dziwne wspólnie uznaliśmy że ciekawe espresso wychodziło nam z tych malutkich "pieprzowych" ziarenek
Ale to temat na inny wpis.

Grzesiek tak że jak widać coś się tam robi a czy się o tym napiszę nie wiem chwilowo nie mam weny twórczej by ten materiał filmowy/zdjęciowy ubrać w słowa by było to wiarygodne a nie YouTobowe

gdzie jeszcze łyka nie zrobił a już mlaskał nie wspomnę o tym że nawet szklaneczki z wodą nie miał.
Jka