Zgadzam się Manfred, dlatego każdy może podjąć decyzję, co kupuje, najlepiej gdy jest ona świadoma. I temu może służyć taki temat. Ja również się cieszę że jest podział rynku kawy na różne segmenty, bo inaczej piłbym kawę parę dni w miesiącu,a może w związku z tym nie piłbym w ogóle.. Może ten robak we mnie pchałby mnie do odkrywania jakichś innych rzeczy, choć żadne hobby nie jest tanie. No może czytanie książek, dzięki publicznym bibliotekom, może być tanie.
"Dziękuję wszystkim za pokrzepiające mnie wpisy.
Wrócę do tematu "kaw luksusowych", chociaż w sumie nie wiem, czy to adekwatna nazwa, bo niektóre kawy to po prostu "doświadczenia sensoryczne", daleko odbiegające od "wypicia kawy". Dostarczają wrażeń podobnych do obejrzenia pięknego obrazu (malarstwo Kandinskyego, ale koniecznie "oryginały", nie jakieś reprodukcje , błędnie oddające kolorystykę). Spróbowanie takich kaw to jak "bilet do filharmonii" i tu analogia do Kandinskiego jest duża, gdyż dla niego malarstwo było muzyką a kolory dźwiękami. Malarstwo Kandińskiego jest zaś "polifonią"

Tak się składa, że wypaliłam ostatnio sporo Geishy. Nie mogły one opuścić ścian palarni, gdyż były palone "na specjalne zlecenie".
Zdarzało się, że cały stół zastawiony był tylko Geishami (różne palenia, różne próbki). Czasem na stole była jakaś nasza Kenia..i nawet wytrzymywała porównanie. Jedna z Kenii wytrzymywała porównanie z niektórymi Geishami. Była to tylko jedna z Kenii i tylko "niektóre" z Geishy.
Niektóre próbki Geisha pochodziły świeżo z plantacji, niektóre dano mi w stanie który wskazywał na to, że to "past crop"..lub kawę spotkał jakiś błąd obróbki. To nie znaczy, że była niedobra: była tylko "mało intensywna". Może ktoś miał mnie "wypróbować" a ja "poćwiczyć" (?)..co zrobić, aby bardzo sucha kawa o łatwych do nadpalenia końcówkach nie "poparzyła" się w samplerze a żeby jednak, mimo wszystko, była "rozwinięta"

. Bo na pewno nie było to ćwiczenie, jak wypalić Geishę o "normalnej" wilgotności. Higrometr bezlitośnie wskazywał <8%, czyli poniżej swojej skali.
Dwa dni bezpłatnej pracy poświęciłam na dociekanie, co się z tą Geishą stało, pisząc do rozmaitych kawowych autorytetów. Do plantatora nie chciałam pisać, gdyż raczej nie zachwyciłoby to zleceniodawcy. Palenie próbek zrobiłam bezpłatnie, gdyż byłam ciekawa (a nie spodziewałam się, że paleń będzie bardzo dużo i że tematowi Geishy poświęcę 2 tygodnie pracy, palenia oraz testowania). W końcu Geishę suchą zabrano i odesłano do Panamy a mnie przysłano następną.
Czym jest Geisha? Jest po prostu odmiennym doświadczeniem sensorycznym..takim jak pójście do kina czy na spektakl.
Jej paleta aromatów jest totalnie inna i jest w tym tak wiele różnych aromatów, że czasami nawet trudno je nazwać.
Niektórzy nawet mają wątpliwości, czy Geishę można nazwać "kawą"..Po zaparzeniu (niektóre muszą dobrze odgazować a niektóre nie)
Geishe są podobne do malarstwa Kandinskiego: są polifonią aromatów. Mają jednak takie nasycenie (i rozpasanie kolorystyczne), jak Tycjan, czyli najlepsi koloryści weneccy a jeśli pojawia się czerwień, to tak intensywna jak u Caravaggia czy tło antycznych malowideł w Villa dei Misteri w Pompei..
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8c/Roman_fresco_Villa_dei_Misteri_Pompeii_-_detail_with_dancing_menad_03.jpgPaliłam także Geishę "X", z 2016 roku . Rezultat "wyrwał na z butów.
Zaparzyliśmy jej cały dzbanek, rozlaliśmy do kielichów do czerwonego wina.
Pachniały zawrotnie. Była to bezapelacyjnie najlepsza kawa, jaką piłam a w sensie "emocjonalnym" było to moja "najmocniejsze doświadczenie z kawą".Nie zapomnę tego wrażenia do końca życia.
Kawę zaparzył w V60 nasz przyjaciel i to był mój wypał..sprzed dwóch tygodni. Staliśmy jak oniemiali, nie wiedząc co powiedzieć. Kielichy z resztką Geishy X pachniały do dnia następnego, bo choć "przepici różnymi Geishami", nie chcieliśmy ich wylać. Nawet następnego dnia nie chcieliśmy..
Willem Boot, Holender który ma teraz znaną plantację w Panamie, pisze właśnie o takim "wyrwaniu z butów", porwaniu przez "sensoryczny huragan" w trakcie konkursu "the Best of Panama", gdy Peter Peterson wysłał na konkurs pierwszy czysto-geishowy mikrolot z Hacienda Esmeralda. To doświadczenie zmieniło całkowicie jego życie, wywróciło je do góry nogami.
A przecież już ojciec Willema "palił dobrą kawę"..Przecież Willem od lat nauczał, jak "dobrą kawę" palić, prowadząc kursy i pisząc artykuły, które ja czytałam jako początkujący roaster. Ceny poszybowały do nieba, bo tyle osób chciało Geishę X kupić..Geisha objawiła się światu w roku 2004 i był to mikrolot rodziny Peterson z określonego miejsca ich plantacji. Teraz też ludzie chcą doświadczyć/odnowić PRZEŻYCIE próbowania , szczególnie Chińczycy..

. Ich jest dużo i chętnie się edukują, więc ceny najciekawszych mikrolotów nie maleją. I pewnie tak będzie.
Chińczycy są nastawieni snobistycznie, co dodatkowo komplikuje problem. Umieją te kawy zaparzyć i wypalić lub nie..ale je kupują.
Aktualnie palę Geishę "Y", przynajmniej wypaliłam parę "małych batchy".
Jest powód, dla którego temat doprowadził mnie teraz do depresji. Czuję się..??
Jaki to powód? Geisha "X" została odrzucona, gdyż podobno jest "za słaba". Nie moje palenia, tylko ta piękna Geisha "ogólnie".
Ktoś nie pomyslał, że tematowi poświęciłam już dwa tygodnie pracy, którą teraz zaczynać trzeba od nowa..
Obecnie pakuję manatki i wyjeżdżam z palarni.
Muszę sobie zrobić przerwę.
Dla pocieszenia chciałam kupić do naszej palarni Geishę z Kolumbii. Też była całkiem fajna..

"