Jest dużo podziękowań i wiele pozytywnych wrażeń ze spotkania. Jednak nie ma żadnej relacji,. A pewnie część osób, która nie mogła przyjechać na spotkanie chętnie by przeczytała co się działo. Napiszę niezbyt krótko i dość subiektywnie

Start spotkania był o godzinie 9:00 w palarni EuroCafe u dobrze wszystkim znanego (i lubianego) Gorana. Nigdy wcześniej nie byłem w tym miejscu.
Do Łodzi dotarłem o godzinie 9:30 i dzięki życzliwości jednego z użytkowników (dzięki Maciek

) niewiele później byłem w palarni. Pierwsze wrażenie było dość osobliwe. Dużo ludzi... ludzi, których znam z sieci, a nie znam osobiscie. Jednak pierwsze lody zostały błyskawicznie przełamane. Okazało się, że wszyscy (dosłownie w-s-z-y-s-c-y) to świetni i otwarci ludzie. Rozmowy nawiązywały się same
![Grin [emoji38]](https://forum.wszystkookawie.pl/Smileys/default/grin.gif)
Myślę, że w palarni była tak świetna atmosfera, że bez względu czy ktoś był założycielem forum z czterocyfrowym licznikiem postów, czy użytkownikiem, który czyta forum od tygodnia czuł się rewelacyjnie. Przynajmniej ja się tak czułem. Było mnóstwo (naprawdę mnóstwo!) jedzenia. Nie daliśmy rady zjeść nawet połowy z ciast i smakołyków przygotowanych przez Gorana i wielu uczestników zlotu. Było świetne serowe ciasto przygotowane przez Gorana. Rogale, ciasto Michała (mniam...

), góra ciast, rybki, łosoś, domowe wędliny i domowe piwko. Pewnie pominąłem jakieś rzeczy... wybaczcie... Jak to na zlocie miłośników (i fanatyków) kawy nie zabrakło też... kawy

Trzeba przyznać, że Goran dobrze wszystko przygotował do kawowej części spotkania. Oczywiście był ekspres. Ale większą popularnością (jeśli dobrze zauważyłem) cieszył się kącik alternatywny. Zaciekle rywalizował z nim kącik piwny, w którym chętni byli zanudzani opowieściami o złotym (i nie tylko złotym

) trunku. Nowofalowe chmiele... ble ble ble...i takie tam

Wracajmy do kawy. Kącik alternatywny był dobrze wyposażony. Chętni zalewali, przelewali i polewali, a Goran mierzył efekty w swoim małym laboratorium

Trwały burzliwe dyskusje nad ważkimi tematami. Polewać po ściankach, czy nie polewać? Czy w aromacie jest zielone, czy czerwone jabłko i jak niby rozróżnić te kolory przy pomocy języka

nie zapomniano również o jubilatach i po głośnym "stoooolaaat" wręczono im torby z prezentami. Z przykrością muszę stwierdzić, że na spotkaniu w palarni EuroCafe miał też miejsce pewien przykry incydent. Mianowicie - koniec imprezy. Tak, drodzy - czekała nas kolejna część programu i musieliśmy jechać dalej

pożegnaliśmy się z naszymi wspaniałymi gospodarzami i ruszyliśmy w dalszą drogę. Wspomnę tylko, że (jesli tylko Goran by wytrzymał z nami) moglibyśmy tam być do wieczora i nikt by się nie nudził, ani nie zgłodniał

Naszym następnym przystankiem była nowo wybudowana siedziba Primulatora. Oprowadzał nas pan Marek. Najpierw mogliśmy zobaczyć cały budynek (który bez wątpienia robił mega wrażenie!) i posłuchać trochę o historii samej firmy. Następnie przeszliśmy do sali, gdzie miała odbyć się prezentacja. W sali czekało na nas dwóch pracowników Primulatora (imion nie pamiętam), a także palarka do kawy, rozebrany ekspres, młynek, kawa (czego więcej potrzeba nam do szczęścia?
![Grin [emoji38]](https://forum.wszystkookawie.pl/Smileys/default/grin.gif)
). Najpierw posłuchaliśmy prezentacji, na której były przedstawiane dobrze nam znane, podstawowe informacje. Sądzę, że częściowo mogłoby to być przygotowane lepiej. W końcu na spotkanie nie przyszły przypadkowe osoby z ulicy, a ludzie którzy siedzą w kawie po uszy i to (niektórzy) od wielu lat. Ale nie zamierzam narzekać. Prezentacja była dość ciekawa. Każdy spróbował kawy zaparzonej w ekspresie w 95°C i 70°C (albo 80°C?). Dużą atrakcją była z pewnoscią automatyczna palarka. Dla mnie była to spora atrakcja, ponieważ nigdy wcześniej nie bylem przy paleniu kawy. Panowie wypalili przy nas porcję kawy i od razu po schłodzeniu zaparzyli nam espresso

Pan Marek opowiedział nam też o swoich podróżach po kawowych zakątkach świata. O kosztach takich podróży, gdzie warto jechać i o samochodach jeżdżącyh po kawie w Indonezji

to były ciekawe opowieści z pierwszej ręki - chyba każdemu się podobały. Nie wyszliśmy z pustymi rękami, bo każdy otrzymał paczuszkę świeżo wypalonych ziarenek.
Trzecia część odbyła się w biurze i warsztacie Ascaso u Janusza i Grzegorza. Mogliśmy napić się kawki, pogadać, poznać ofertę Ascaso. Każdy mogł spróbować kawy z Dream'a, a Grzesiek pokazał, że latte art na tym ekspresie to nic trudnego

tutaj również nikt nie wyszedł z pustymi rękami - każdy dostał breloczek z tamperem, albo kolbą.
Szkoda było się rozstawać. Ale wreszcie nadszedł ten czas...

Ja osobiście bardzo się cieszę, że mogłem poznać wielu użytkowników osobiście. Plusów spotkania było całe mnóstwo. Minus tylko jeden - że tak krótko... Myślę, że moglibyśmy spędzić razem ze 3 dni - po prostu gadać, pić kawę i gadać... Dzięki wielkie za świetną sobotę. Mam nadzieję, że spotkamy się w maju na festiwalu kawy (jakiś zlot przy okazji

?)