Nie nie, mam na myśli trzon naszego rynku kawowego. Na każdym szkoleniu, na każdym blogu, na każdych warsztatach większość czołowych polskich kawowych person mówi o tym, że kawa speciality to jest jedyna kawa warta uwagi, że tylko taka się liczy, że tylko taka jest dobra w porównaniu do przemysłowego, spalonego ziarna. A potem w palarniach nie ma tej speciality. Jest dobra, równie dobra, lepsza, fenomenalna, ale nie speciality. To po co ta cała gadanina?