Wiem, że sporo minęło, ale wtrącę swoje dwa grosze, jako osoba, która pija głównie kawy z mlekiem.
Czasem mam wrażenie, że w pogoni za ostatecznym espresso zakładamy sobie blinkery. Pytanie jest takie, po co lepsze espresso? Odpowiedź (moja), aby lepiej smakowało. Czyli smak jest w gruncie rzeczy wyznacznikiem, więc czemu się krytykuje osoby pijące kawę z mlekiem? Też pijemy ze względu na smak, bo tak lubimy.
Mam HX, jestem przyzwyczajony do latte i za każdym razem jestem w stanie wyczuć różnice w smaku, inna kawa, inne mielenie, itp. To wszystko można zauważyć, kwestia przyzwyczajenia. W żadnym automacie, nie byłem w stanie wypić równie dobrego latte.
Mój następny ekspres to pewnie będzie DB z E61. Nawet kupiłem, ale La Pavoni okazało się bardzo niskiej jakości sprzętem, pewnie niedługo opiszę.
Moim zdaniem, jeśli autor chce mieć smaczniejszą kawę, to kierunek w kierunku młynka i kolby jest zdecydowanie dobry. Oczywiście będzie więcej zabawy niż z automatem, ale też finalny efekt będzie lepszy.
Dla autora, jakie kompromisy jesteś w stanie zaakceptować? Jak szybko ma się nagrzewać? Wystarczy smart gniazdko, czy ma być gotowy w kilka minut. To zawęzi pole manewru. Ja sam jakoś lubię grupę e61. Wygląda super, jest w tym jakaś magia w procesie przygotowywania kawy dla mnie.
