To może obrazowo, co da lepsza kolba.
Masz firmę, robisz koszulki firmowe. Jak weźmiesz słabą koszulkę(espresso) i zrobisz na niej świetnej jakości nadruk(spienione mleko) to powiedz mi, koszulka będzie dobra czy zła? Z automatu nie dostaniesz dobrej bazy - espresso(koszulka), mleko załóżmy, że spieni ok. I jak porównasz to z latte zrobionym z porządnego shota i porządnie spienionym mlekiem to wyjdzie na to, że nie ma co porównywać. I może nie do końca zawsze jest miło i sympatycznie, tylko trzeba wziąć poprawkę na to, że czasem trzeba, hm, postawić sprawę twardo? Nie wiem jakie wyrażenie byłoby tu odpowiednie, ale z grubsza nam zależy na jak najlepszych efektach - a to z góry skreśla automaty. Ograniczenia technologiczne i cena robią swoje. Ilości czynników, na które mamy wpływ nawet nie ruszam.
I owszem, automat jest wygodny, dopóki pijesz z niego czarną kawę. Zaczniesz używać automatycznego spieniacza - zaczyna się czasochłonne czyszczenie po każdym użyciu, które w ekspresie kolbowym trwa, hm... pół minuty? Wycierasz mokrą ścierką mleko z dyszy, puszczasz parę, voila. Trzeba sobie tylko wyrobić odpowiednie nawyki. Wbrew pozorom łatwo idzie.