Minął u mnie już ponad tydzień z młynkiem, czas na kilka (subiektywnych) obserwacji. Poniższe dot. w całości espresso.
Na początek minusy:
- pojemniczek na przemiał mógłby mieć jakiś rant, żeby nie wpadał aż do dna sitka
- wyłącznik mógłby być z przodu zamiast z boku, mógłby też być ładniejszy
- plastikowe elementy obudowy podstawy odstają w dół od reszty młynka
- jak się zgarnia resztki kawy (mimo że jest ich naprawdę mało) z tej błyszczącej płytki, to część zostaje w szparkach między elementami
Plusy:
- mimo powyższego młynek jest dość "czysty", nie robi bałaganu na blacie. Przemiał się nie elektryzuje, mimo że mam dość sucho w domu. Po mieleniu jednej porcji praktycznie nie da się znaleźć żadnych drobinek kawy dookoła młynka.
- łatwość trafienia z przemiałem, choć wiem że to mocno subiektywne. Praktycznie w każdą nowo otwartą kawę trafiam idealnie za drugą, max trzecią próbą.
- powtarzalność powrotu do przemiału: mieląc na zmianę różne ziarna i wracając do wcześniej trafionego ustawienia, uzyskuję od razu spodziewany efekt w filiżance.
- jakość wykonania: mimo tych kilku małych kawałków plastiku i wyłącznika młyn robi naprawdę solidne wrażenie i wydaje się że wytrzyma wieki.
I najważniejsze - efekty w filiżance. Co bym nie wrzucił do młyna jestem więcej niż zadowolony. Czy to klasyczne ciemne ziarenka, czy coś odrobinę jaśniejszego, zawsze wypijam ze smakiem. Ba, nawet jasne, typowo dripowe ziarna dają się wypić w formie espresso - mocno kwaskowego, ale w przyjemny, orzeźwiający sposób
