Od piętnastu (mniej więcej) lat parzę kawę w Gaggi Classic, co najmniej dwa razy dziennie, sądzę więc, że radzę sobie z tym już co najmniej jako-tako, jednak kiedy jadę na wakacje do małego domku nad morzem, nie mogę się nadziwić o ile bardziej wolę porzuconego tam Zelmera o symbolu 13Z012, obiekt zapewne muzealny i nie do dostania. Pwodów jest wiele:
1. Zelmer pokazuje kiedy uzyskał właściwą temperaturę
2. ...i ciśnienie pary
3. Ponieważ przycisk pary jest elektroniczny, nie mechaniczny, nigdy nie ryzykuję armageddonu w promieniu 5 metrów, kiedy podczas próby zaparzenia kawy nie zauważę, że ktoś go nie wyłączył...
4. wspomniano, możliwe że na tym forum, że crema z Gaggi jest karykaturalnie kremowa, że to skandal, pornografia itd. Mnie tam nie przeszkadza, że w Zelmerze crema wychodzi jeszcze bardziej cremowa... To prawdziwa karykatura z karykatury!
5. dysza do spieniania mleka zdaje się być wykonana z materiału, którego korzuch się nie ima, w przciwieństwie do chromowanej dyszy Gagii
6. i na dodatek nigdy nie trzeba z niej spuszczać skroplin!
7. ...a piana, którą ta dysza robi, pomimo, że fafluję spieniarką tak samo jak w Gaggi, wychodzi dużo gęstsza i drobniejsza (jak?!)
8. zbiornik z wodą można wyjąć bez konieczności demontażu jakichkolwiek elementów i pyerdolenia z rureczkami, ma poręczny uchwyt
9. ...i zamontować bez pierdolenya się z rureczkami, prosto i elegancko wchodzi na miejsce
10. i tu z kolei ja wchodzę na grząski grunt, zdając sobie sprawę, że zapewne to wszystko kwestia... morskiej wody, ale kawa z Zelmera po prostu bardziej mi smakuje
No i teraz pytanie - na jaki niemuzealny model ekspresu mógłbym się przesiąść? Z jednej strony - cena nie gra roli, z drugiej - skoro już wiem, że świetną kawę i lepszy komfort zapewnia sprzęt, którego ostatnia cena oscyluje w granicach 400 PLN, to po co przepłacać?