Jeśli pytasz systemowo - to powinna być jakaś kontrola państwowa na każdym etapie od produkcji po sprzedaż detaliczną. Ustalone limity (widełki) typu (przykładowo) x2 do x2,5 na cenę sprzedaży danego towaru przez producenta dla dystrybutora, kolejne widełki mnożnikowe dla niego przy sprzedaży dla klienta końcowego i powinno to być na bieżąco kontrolowane przez stosowne urzędy. Tak aby cena końcowa nie była wyrwana z kosmosu, bo...... najbogatsi i tak kupią, a "towar jest wart tyle ile za niego klient zapłaci", gdzie dotyczy to tylko najbogatszych, a pozostali...(czyli 95% społeczeństwa) no cóż... Przykro nam.
to już było przerabiane wiele razy i nazywa się "gospodarka planowana/sterowana" i zazwyczaj łączy się z socjalizmem i komunizmem (w najlepszym razie etatyzmem). Ja słusznie koledzy zauważyli - już to przerabialiśmy/przerabiamy (socjalizm/komunizm - za "komuny", etatyzm - 20-lecie międzywojenne i teraźniejszość i nie mówię tu o obecnym rządzie, tylko o prawie całej historii po 89 roku). Jak to się kończy - wszyscy wiemy. Biedni są jeszcze biedniejsi, a bogacze mają się dobrze, ewentualnie zastąpieni są "nomenklaturą"....
Tak wiele razy próbowano i nadal ludzie myślą, że socjalizm jest dobry, tylko wykonawcom się "nie udało".....
Na wszystkie te pytania i jeszcze 100 innych jakie można wymyślić da się również znaleźć dobrą odpowiedź. Podobno opłacamy urzędników, mamy też niby wielu ekspertów od ekonomii itd... Pewnie powinni się nad tym pochylić, wszak obecny "wolno rynkowy" system "średnio" funkcjonuje jak widać na wielu przykładach.
tak - "obecne regulacja są niedoskonałe, więc zrobimy uszczegółowienie tych regulacji, a następnie nowe regulacje do starych regulacji" - jak to się kończy, wystarczy spojrzeć na prawo podatkowe VAT, a to o czym mówisz byłoby jeszcze bardziej skomplikowane... A co z urzędnikami - skąd pewność, że zrobią to dobrze i będą nieprzekupni?
Dobrym przykładem na to jest historia Romana Kluski i firmy Optimus.
Cały czas w tym wątku zwala się winę na mityczny "wolny rynek", gdy tymczasem ten wolny rynek nie istnieje chyba nigdzie na świecie, a na pewno nie w Polsce (może istniał w pewnej formie kilka miesięcy po 89 roku), bo to co nam serwowano jako wolny rynek, to było jawne złodziejstwo i robienie z ludzi głupków, a Balcerowicz i spółka powinni oglądać świat zza krat.
Znam doskonale ten temat, pracuje dla jednej z dwóch (trzech, ale trzecia akurat pomimo, że może to generalnie nie działa na tym poletku) korporacji, które mają określone patenty (nikt inny nie może wejść na ten rynek) dla pewnej gałęzi elektroniki (komputerowej) i ta ich "konkurencja" doprowadziła do tego, że dziś ten sprzęt to jest drogie hobby dla wybranych, pomimo, że powiedzmy 10-15 lat temu był dostępny dla wszystkich. Zyski tych korporacji przekraczają wyobrażenie przeciętnego człowieka.
w tym przykładzie, to regulacje (prawo patentowe) a nie wolny rynek doprowadziły do takiej sytuacji....
Sam tego doświadczyłem 2 lata temu, złamałem nogę będąc na urlopie w NY, za zwykły rentgen firma, która mnie ubezpieczała zapłaciła 380 dolarów. Przecierałem oczy ze zdumienia jak to zobaczyłem.
sam byłem świadkiem sytuacji podobnej - wizyta na ichniejszej izbie przyjęć, badanie lekarskie, badania z krwi i odesłanie do domu - rachunek 1000$. Tylko że to też nie do końca efekt wolnego rynku (z tego co mi tłumaczyli amerykanie), tylko faktu że tam o byle co można skarżyć lekarzy i szpitale, a odszkodowania sięgają astrnonomicznych kwot, więc połowę swoich dochodów wydają na ubezpieczenia, więc ceny świadczeń to uwzględnia....
Wracając do San Remo - producent może sobie wystawić cenę jaką chce - jak będzie za wysoka, to nikt tego nie kupi i po prostu nie zarobi i tyle. Ważne, żeby klient miał rozeznanie, czy to jest warte tej ceny, czy nie - i między innymi po to mamy takie forum jak nasze. Gorzej byłoby, gdyby ów producent był monopolistą, ale na szczęście nie jest.....