Kawa bardzo podrażnia mój żołądek i często miewam po niej zgagę.
Na logikę biorąc - im kawa ma dłuższy kontakt z gorącą wodą, tym więcej rzeczy się z niej wypłukuje (z resztą, dotyczy to wszystkiego praktycznie), ergo, to wypłukane zostaje w wodzie, którą wypijamy. Więc niby jak gotowanie kawy ma pozbyć jej substancji drazniących, skoro przez gotowanie robimy wszystko, by te substancje nie zostały w fusach, tylko w naszym żołądku?
Wypróbowałem je powyższą metodą oraz na zimno, bez zaparzania. Poza tym kilkakrotnie piłem kawę po turecku przygotowaną z tych mieszanek a konkretnie z Astra Łagodna Espresso Intensywny Smak. Mielę zawsze młynkiem ręcznym, jeśli już wchodzimy w szczegóły.Chodziło mi głównie o to, że (choć na C-5-HT się nie znam) w kategorii drażnienia żołądka raczej poszedłbym w metody z papierowym filtrem, a im grubszy tym lepszy. Dobrej jakości kawa, dobry młynek, odsiany pył, metoda grawitacyjna (aby resztek pyłu nie przeciskać przez papier) i do tego gruby, papierowy filtry.
z Astry znam tylko Ople
Pijam kawy nisko drażniące, gdyż inne mi nie służą. Dlatego temat byłem zmuszony zgłębić. Oto jak moje doświadczenia się przedstawiają.
Astra Łagodna Delikatny Smak Crema
Na wstępie zaznaczam, wyroby z palarni Astra szczerze polecam, lecz między nimi istnieją spore różnice. Crema średnio mi do gustu przypadła. Te nuty kwaskowe jakoś mnie nie przekonały. Poza tym jest dostępna w formie mielonej a ja zdecydowanie preferuję postać ziarnistą.
Astra Łagodna Delikatny Smak
Niczym nie zaskakuje, taka kawa standardowa.
Astra Łagodna Espresso Intensywny Smak
Moja ulubiona mieszanka, te nuty palone są wyraźne.
Kawa Astra Coffee Pro Comfort Espresso
Pro Comfort to nowość. Cieszy, iż próbują szukać nowych koncepcji. Paloność słabsza, niż w powyższym produkcie, ale słowa espresso nie używają bezzasadnie.
Kawa Astra Coffee Pro Comfort Crema
A tu znów ta owocowość, zwana niekiedy świeżością. Nie należę do entuzjastów takich smaków i aromatów, ale czasem wypić można. Lepiej sprawdzi się w metodzie cold brew.
Istnieją nisko drażniące kawy niemieckie. Jednej z nich niegdyś spróbowałem i odradzam ją stanowczo. Chodzi mi o:
Dallmayr Prodomo
Na stronie jednego ze sklepów, sprzedających włoską kawę, przeczytałem, że owa kwaśność to cecha kaw z niemieckich i skandynawskich palarni.
Kwasu nie znoszę i nic już na to nie poradzę. Odnośnie idei pt. gotowanie kawy, to jakiś absurd. Autor tego pomysłu zapewne nigdy nie słyszał o tzw. związkach drażniących i tak sobie coś palnął, aby zabrzmiało nowocześnie i zarazem magicznie. Najmniej szkodliwych substancji, określanych czasem skrótem c-5-ht znajduje się w napoju przygotowanym metodą cold brew.
Ten sposób przyrządzania kawy pozwala na uzyskanie napitku o innym profilu, naprawdę warto spróbować.
Filtr papierowy nie przechwyci związków drażniących. Nieco niższa temperatura ekstrakcji, np. 90 stopni Celsjusza, nieco zmniejszy ich ilość w napoju, ale nie stanowi zamiennika dla odpowiednio przygotowanych ziaren. Sedno udanej kawy nisko drażniącej tkwi właśnie w nich. Nie badałem się, gdyż chorym się nie czuję. Po prostu najbardziej znane, te dostępne w każdym sklepie spożywczym, mi szkodzą a Astrę mogę żłopać, ile dusza zapragnie. Dobrze, że temat się rozwija. Zagadnienie pt. kawy nisko drażniące dotychczas właściwie było nieobecne w polskim www. Luźne dyskusje na forach ogólnych rzecz jasna tu pomijam.
Szkoda, że seria pt. kawy świata, temu zabiegowi nie jest poddawana. Wówczas można by bezpiecznie łyknąć egzotyki z konkretnego miejsca.
Astrę mogę żłopać, ile dusza zapragnie.Oj, uważałbym. Wiele skutków ubocznych ma to do siebie, że objawia się po pewnym czasie.
Astrę mogę żłopać, ile dusza zapragnie.
Nie uprawiam tu żadnej kryptoreklamy, zwyczajnie dzielę się swoimi przemyśleniami. Nic mnie z palarnią Astra nie łączy, poza tym, że pijam ich kawę. Zazwyczaj z kawiarki, lub w wersji cold brew.
kawy Astra to kawy bardzo niskiej jakości.Ja bym nie generalizował bo zależy z czym porównać. Jeżeli do zielonego Jakobsa czy żółtego Czibo to Astra jest bardzo dobra. A ich wypust kolekcji kaw z całego świata, świadczy że coś tam drgnęło na lepsze: http://astra.sklep.pl/22-kawy-z-calego-swiata (http://astra.sklep.pl/22-kawy-z-calego-swiata)
kawy Astra to kawy bardzo niskiej jakości.Ja bym nie generalizował bo zależy z czym porównać. Jeżeli do zielonego Jakobsa czy żółtego Czibo to Astra jest bardzo dobra. A ich wypust kolekcji kaw z całego świata, świadczy że coś tam drgnęło na lepsze: http://astra.sklep.pl/22-kawy-z-calego-swiata (http://astra.sklep.pl/22-kawy-z-calego-swiata)
Problem z tanimi kawami mielonymi jest taki, że nie wiadomo co jest w środku i w jakich proporcjach. Poza tym każda zmielona kawa, nawet dobrej jakości, która poleży sobie na półce kilkanaście miesięcy straci całą swoją jakość.Ale Astra, przynajmiej ta z kolekcji "kawy z całego świata", jest kawą ziarnistą. I wiadomo co jest w środku, wystarczy przeczytać co jest napisane na opakowaniu. Więc nie wrzucaj wszystkich kaw do jednego worka
To że jakbym miał wybrać pomiędzy Jakobsem, Czibo a Astrą to wybiorę tę ostatnią.Problem z tanimi kawami mielonymi jest taki, że nie wiadomo co jest w środku i w jakich proporcjach. Poza tym każda zmielona kawa, nawet dobrej jakości, która poleży sobie na półce kilkanaście miesięcy straci całą swoją jakość.Ale Astra, przynajmiej ta z kolekcji "kawy z całego świata", jest kawą ziarnistą. I wiadomo co jest w środku, wystarczy przeczytać co jest napisane na opakowaniu. Więc nie wrzucaj wszystkich kaw do jednego worka
To że jakbym miał wybrać pomiędzy Jakobsem, Czibo a Astrą to wybiorę tę ostatnią.
Czy znają Państwo jakieś zestawienie kaw uwzględniające zawartość substancji drażniących w jednostce masy?
Czy znają Państwo jakieś zestawienie kaw uwzględniające zawartość substancji drażniących w jednostce masy? Idealnie by było, jakby można takie dane znaleźć w sieci.Proszę cię, zejdź na ziemię - większość kawy szeroko dostępnej w tym kraju jest totalnie niewiadomego pochodzenia. Nie wiadomo z jakiego kraju, kiedy był zbiór jak była obróbka. Często kawa mielona jest tańsza niż jej odpowiednik w ziarnach.
Bardzo dawno temu, w późnych klasach podstawówki, piłem parę razy kawę z Dominikany. Nazwy sobie nie przypomnę, lecz wówczas była w Polsce nieosiągalna. Do nauczyciela, który mnie poczęstował, trafiła dzięki znajomej, która przywiozła mu użyteczny prezent z drugiego końca globusa, ale wróćmy do naszych baranów. Różniła się o lata świetlne od tego, co na co dzień pijał i nadal pija tzw. statystyczny Kowalski. Nie wyczułem w niej śladu przykrej goryczy, że kwasoty nie wspomnę. Do dziś zachował się w mej pamięci ten smak. Czekolada, coś na podobieństwo migdałów, może orzechów a na dodatek to uczucie pełni, cielistości, czy, jak mawiają winiarze, potężnej struktury. Oczywiście nie ma mowy o żadnych negatywnych efektach ubocznych. Kawa parzona w pospolitym ekspresie przelewowym. Pewnie jest sporo słuszności w twierdzeniu, że wiele opakowań, z marketowych półek, zawiera trutki kawopodobne. Powyższą historię opowiedziałem, aby zaznaczyć, iż, w żaden sposób nie kwestionuję różnic pomiędzy poszczególnymi kawami. Jednak należy także ukazać drugą stronę medalu. Niektóre firmy nastawiają się na wytwarzanie szczególnie łagodnych ziaren i właśnie ich wyroby warto by opisać w niniejszym wątku.
Doktorek (zapewne w ramach wiedzy nabytej na medycznych studniach ;) ) napisał coś bardzo mądrego - jeśli jesteśmy zdrowi i pijemy zacne (aby być czytelnym - nie astra!) ziarna to nie odczuwamy żadnych niepożądanych objawów. Tak więc Ufol - albo wracz i badania/leczenie albo spróbuj wreszcie (naprawdę) dobrej kawy i może zmienisz markę wychwalanej kawy :blue:
...bo kwasowość stanowi kontrę do najbardziej pożądanej w kawie słodyczy.
ps. u mnie kawa to nie moda, to przyjemność tak jak _dobra_ czekolada i nic tego nie zmieni.Twój post był ostatni i niepotrzebnie kliknąłem w opcję odpowiedzi przy nim. To co napisałem w większości donosiło się do wrażenia jakie odniosłem po przeczytaniu wątku i jakie mam przy czytaniu podobnych. "Pij taką dobrą kawę jak my, a na pewno nic Ci nie będzie" - o ile pamiętam nikt z piszących nie miał w przeszłości podobnych problemów, więc podobne treści odebrałem jako sterowanie jakimś kawowym elitaryzmem. Akurat Twoje odpowiedzi były IMHO bardzo sensowne (np. o przejściu się do dobrej kawiarni), więc tym bardziej przepraszam jeśli Cie uraziłem.
Zwyczajnie, ktoś pisze że pił wino jakości jaboli i że go żołądek po tym bolał, ale obecnie wyszukał wino marki wino, ale z mniejszą zawartością siarki i że jest OK.Ma sens. Może po prostu mam alergię na poczucie wyższości i drwinę... Może wszędzie niepotrzebnie się ich doszukuję...
Pisze to na forum wielbicieli wina (nie jaboli), to zapewne usłyszy, że są różne gatunki win i że może by skosztował wina a nie jabola.
To takie dziwne??
Esack.Podobno "każda potwora znajdzie swojego amatora". ;) Ja nie wypiję, Ty pewnie też nie, ale znam takich którzy przy porównaniu kawy z segmentu "fortowego" i "naszego" nie widzą różnicy na tyle dużej żeby usprawiedliwić płacenie X złotych więcej. Niektórzy nawet wolą tą swoją zalewajkę z piachem. Inni dostali w modnej kawiarni dripa i nie byli w stanie go wypić. Ja tam nie narzekam - więcej dobrego dla mnie. :)
Czyli, fort ponad wszystko:-)
@Ufol - piękna historia - nauczyciel, przelewki i kawa z daleka a wszystko w głębokiej jak mniemam komunie.Wspomniana opowieść dotyczy roku 1999, datę podaję przez wzgląd na dokładność. Odnośnie tej mody na kawy nisko drażniące, wybacz, ale nie podzielam twojego poglądu. Takie zapotrzebowanie istnieje, skoro funkcjonują firmy wytwarzające takie produkty. Należą do nich m.in Hevla czy Puroast. Próbował ktoś może tych wyrobów zza Wielkiej Wody? Jankesi przeprowadzali swego czasu nawet badania z uniwersyteckim zapleczem, aby sprawdzić owe niekorzystne działanie kawy. Esacku, chwała i sława Waszmości za tępienie snobizmu w zarodku. Ja też tego zjawiska nie znoszę. Podam przykład alkoholowy, bo choć jeszcze starcem nie jestem, w poznaniu tego rodzaju napojów posiadłem już wiedzę znaczną i to praktyczną, że się tak wyrażę. Wszelkich urzędowych stróżów moralności od razu uprzedzam, nie nakłaniam nikogo, tekst ten czytającego, do spożywania trunków z procentami.
Mój dziadek przywoził zieloną kawę z Peru, a babcia prażyła to na patelni. Nikogo nie drażniło.
Są co najmniej dwie strony, albo dobry produkt i nie trzeba go sztucznie poprawiać - no ale to wyższy koszt ziarna.
Albo uwarunkowania osobiste - coś co jednego drażni i uczula drugiemu nie robi krzywdy. Tak jest z wieloma produktami.
Nikt chyba na tym forum nie piję kawy nazywającej się niskodrażliwa. I jakoś żyjemy i nie cierpimy. Zdrowie dopisuje.
Najbardziej drażni mnie kreowanie produktów na coś czym nie są. Sztuczne wymyślanie zapotrzebowania.
Kupię coś z serii kawy świata
Planuję mały eksperyment w pradawnym stylu, tzn. na sobie. Kupię coś z serii kawy świata, przygotuję cold brewa i zdam relację w tym wątku.
Off-Topic:Z Astry cenię sobie jedynie żyletki, golenie Astrami jest naprawdę niskodrażniące, a mogę nawet śmiało powiedzieć, że mnie wcale nie drażnią
No właśnie mam Astrę SP w maszynie, lepiej mi leży niż Isana ale jednak w trzecim przejściu szarpie.Off-Topic:
Z Astry cenię sobie jedynie żyletki, golenie Astrami jest naprawdę niskodrażniące, a mogę nawet śmiało powiedzieć, że mnie wcale nie drażnią
A mi one ni jak nie podeszły - właśnie mnie drażniły
jej - znaczy kawy?Si.
Może od tego Doktora Perfekta trzeba było wznowić ten "drażliwy" temat. Czyżby Astra to była tylko podpucha.Bez podpuchy, naprawdę Astra to moja ulubiona kawa, zdążyłem się do tej marki przywiązać. Doktor Perfekt świadczy za mną, iż nie jestem człowiekiem zamkniętym na nowe pomysły, czy smaki.
Doktor Perfekt świadczy za mną, iż nie jestem człowiekiem zamkniętym na nowe pomysły, czy smaki.
Aromat przemysłowy, totalnie chemiczny, zgaga gwarantowana a morda sama się skręca podczas prób konsumpcji naparu.
Jedni rodzą się olimpijskimi biegaczami a inni nie mają nóg. Jedni widzą jak snajperzy a inni są całkowicie ślepi.To wszystko prawda i z kawą jest tak samo. Jeżeli komuś szkodzi, to niech ma tyle rozsądku/rozumu, i po prostu jej nie pije.
Ktoś ma alergię na pyłki kwiatów i mówimy mu, że dolegliwość go ominie, gdy wykupi bilet i odwiedzi ogród botaniczny, wydając przez godzinę dwieście złociszy.
Może od tego Doktora Perfekta trzeba było wznowić ten "drażliwy" temat. Czyżby Astra to była tylko podpucha.Bez podpuchy, naprawdę Astra to moja ulubiona kawa, zdążyłem się do tej marki przywiązać. Doktor Perfekt świadczy za mną, iż nie jestem człowiekiem zamkniętym na nowe pomysły, czy smaki.
Dla mnie odkryciem roku w tej kwestii jest tzw. cold brew czyli macerat z kawy.
- O tak, to rewelacyjna kawa, kupiłem ją sklepie xxx. Są solidni i mają rewelacyjne ceny. A do tego ta kawa jest tego warta!W sprawie reklamy proszę o kontakt na PW, obecnie masz z obu kont wyłączoną możliwość pisania postów.
- Dziękuję ci, mój znajomy ją polecał. Przedtem miał problemy z żoładkiem a odkąd pije 222 czuje się rewelacyjnie
- O tak miałem to samo, kawa 222 jest absolutnie wyjątkowa, a sklep xxx to mistrzostwo świata
itd...
przypadkowo trafiłam na to forum.Jakiż zbieg okoliczności! :picardpalm:
Hej! Od jakiegoś czasu poszukuję kawy niskodrażniącej i przypadkowo trafiłam na to forum. JanPol zaciekawiła mnie twoja opinia co do 222, czy możesz mi zdradzić gdzie ją kupiłeś???Kolejny dureń/idiotka* , który zaczyna tą samą, prymitywną próbę kryptoreklamy :Bicz:
Czyli najlepiej kupowac kawy zawierajace najmniej kwasowosci i ciemno palone ?Michale, w swojej wypowiedzi @Tedi znowu zapomniał o jednej formułce: "moim zdaniem". Większość ludzi na naszym forum się z jego dość "stanowczym" zdaniem nie zgodzi, jak sądzę. Aczkolwiek, być może Tobie również ciemno palone kawy bardziej odpowiadają, bo wspomniałeś o Hausbrandt -- oni chyba palą stosunkowo ciemno i mocno swoje kawy.
Poczytaj sobie https://motywatordietetyczny.pl/2016/09/zgaga-przyczyny-i-rozwiazania/
Notabene ciekawa strona.
Co to znaczy dobra kawa?Coraz bardziej skłaniam się do definicji: kawa bez defektów -- bez pleśni, bez robaków, tylko dojrzałe owoce (bez przejrzałych, bez niedojrzałych), ze świeżych (dobrze przechowywanych) zbiorów, bez spalenizny, dobrze rozwinięta w piecu.
Z powodu problemów z nadkwasotą ze zgagą po wypiciu espresso
drip z jasno palonej kawy bywa mniej agresywny niż jakiekolwiek espresso...też mam takie odczucie, espresso - co by nie mówić to jest superkoncentrat, ogromne stężenie i minimalna ilość wody. Rozwodnione napary są łagodniejsze dla żołądka.
Dołączę się do dyskusji i powiem jak to u mnie wyglądało. Otóż miałem problem z nadkwasotą i rozwiązaniem okazała się soda. Jak wiadomo kwas neutralizuje się zasadą, więc u każdego takie rozwiązanie powinno zadziałać.Soda jest rozwiązaniem doraźnym, napewno warto nią wspomóc wtedy, gdy cofnie nam się "kwas" z żołądka po to by jego drażniące działanie na błony śluzowej zniwelować.
A co do kawy, mniej palona mniej drażni.
Po papierowym filtrze na pewno jest mniej drażniąca.zgadza się, papier częściowo zatrzymuje woski roślinne, które mają działanie drażniące. Można dać kilka filterków jak ktoś chce dokładniej przefiltrować.
Cytat: lucasd w Dzisiaj o 15:20:01chyba odwrotnie, im mocniej zwęglona tym mniej zostanie z substancji drażniących.
A co do kawy, mniej palona mniej drażni.
A co do kawy, mniej palona mniej drażni.
To jest dyskusyjne... ;) Zależy jeszcze jaka to kawa i jak została zaparzona.
Ocet jabłkowy działa, ale nie przez zakwaszanie itp. to bzdury, bo de facto zmniejsza poziom ph po wypiciu.Hmmmm....
Kwas octowy to słaby kwas, a kwas solny jest silny.
Hmmmm....Po 1we czytaj ze zrozumieniem, w poście napisałem że ocet pomaga (ale mechanizm nieznany).
Ocet jabłkowy ma tylko pobudzać żołądek do pracy, czyli do wydzielania kwasów żołądkowych (solnego), nikt nie pisze, że kwas jabłkowy ma zastąpić kwasy żołądkowe.
Jeśli ktoś teoretyzuje, a nie sprawdził tego na sobie to możemy tak w kółko Macieju udowadniać, że moja racja jest mojsza.
Ocet jabłkowy i picie go przed posiłkami lub też na czczo ma więcej właściwości niż tylko 'zakwaszanie" żołądka, ale jest to proces i nie następuje zaledwie po miesiącu.
Do tego warto pamiętać o innych rzeczach, no ale wątek nie o tym przecież.
;)
Ja.
Dlatego mam pytanie. Kto z Was pije kawę na czczo?
Czytaj ze zrozumieniem, w poście napisałem że ocet pomaga (ale mechanizm nieznany).Skoro ocet wspomaga i pobudza żołądek do wydzielania kwasów żołądkowych, a co za tym idzie do stężenia kwasu solnego, to można by się skusić do stwierdzenia, że "zakwasza" oczywiście w uproszczeniu :)
Ale mówienie o zakwaszaniu octem to brednia i tyle.
Ja jestem po drugiej stronie lustra;)
A jak Paweł wygląda u Ciebie sprawa żołądkowo-sercowa mając na uwadze np. moje spostrzeżenia?
Zaraz zaraz... wchodziłem na WOK a jestem na onecie?Odniosłem podobne wrażenie hehe. Kto by pomyślał, że tylu medycznych specjalistów mamy ;D
Domorosłe, krucabomba, fahofce od wszystkiego — tylko patrzeć jak antyszczepionkowcy nadciągną.
Off-Topic:Odniosłem podobne wrażenie hehe. Kto by pomyślał, że tylu medycznych specjalistów mamy ;DA ja odnoszę wrażenie, że przemawia tu przez poniektórych ignorancja.
Twój guru?Widzisz, może tak, może nie, nie jest on dla mnie wyrocznią, ale myślę, że ma wiecej w głowie w swojej dziedzinie niż my razem wzięci.
Kiedy ostatnio widziałeś lekarza?
To jest dobre.Dziękuję :D
To jest dobreJesteś okrutny :evil:
Czy na rynku pojawiły się jakieś nowe, warte polecenia niskodrażniące kawy ?
Pewnie zaraz nam coś polecisz.