Oczywiście, że palę. Co to za życie bez palenia?

Co prawda nie ma mowy o powtarzalności, ale uzyskuję ciekawe efekty.
Palenie kończę przeważnie przed drugim crackiem lub w jego trakcie, a tak upalone single nie pozwalają mi się nudzić, ponieważ często zmieniam smak espresso.
Ale bogatszy o doświadczenie teraz prawie wszystko zrobiłbym inaczej. Największym błędem jest mała pojemność cieplna w środku,
praktycznie tylko cienkie ścianki komory palenia i bęben mogą się nagrzać, przez co temperatura po wsypaniu kawy drastycznie spada,
a później PID wyrównuje temperaturę przez jakieś 8-9 minut.
Z kolei mocniejsza grzałka mogłaby powodować spalenie ziaren w 5 minut.
Może w wakacje zabiorę się za poważny projekt, ale ważną rolę odgrywają pieniądze, których nie chcę za bardzo już wydawać
