Witam Forumowiczów. Jakiś czas temu, szukając prezentu dla kawosza trafiłam na to forum i zostałam biernym obserwatorem. Kupiłam Aeropress, gdzieś na wynajmowanym mieszkaniu znalazłam starego dripa Melittę i mnie wciągneło.
Od ponad roku myślę o młynku ręcznym, co kilka miesięcy wracam na forum i czytam. Miał być chińczyk, ale potem uznałam, że może uzbieram na coś lepszego, zobaczyłam Kazaka - teraz albo Tura, albo w ostateczności Commandante. Czekając na zaakceptowanie posta w wątku Kazaka, zaczęłam przeglądać informacje i zaniepokoiło mnie to, że w którymś z testów piszecie, że trzeba włożyć w mielenie więcej siły. I tu jest problem dla mnie jako kobiety. Czy wybrać młynek ręczny, czy szukać automatu?
Czy któryś z dostępnych ręcznych młynków ma w miarę lekkie mielenie?
Kazak świetny, bo polski, ale to nie może być jedyne kryterium.
Budżet: 1000 zł.
Piję głównie dripy, tylko na początku robiłam je z zegarkiem w ręku, teraz na oko i dalej smakuje, Aeropress rzadziej używany, jest w innym domu, często piję mleczną kawę, raczej nie chcę kupować ekspresu, chyba że zwykłą kolbę z dyszą do spieniania mleka kiedyś w przyszłości. Ziarna z lokalnej palarni, teraz tam mielę

. Przez pewien czas używałam młynka Severin, był przyzwoity, ale nie znosiłam go za elektryzowanie kawy, wszędzie brudno

. Nie mam dużych wymagań, ale lubię pić dobrą kawę, samo przygotowanie sprawia mi frajdę, ale niekoniecznie z porównywaniem naparów i dokładną precyzją itd.
Jeśli nie ręczny to jaki młynek elektryczny? (w grę wchodzą tylko nowe sprzęty, albo coś dostępne od ręki). Z lektury forum mniej więcej (raczej mniej) znam przewagę młynków ręcznych, wiem, że Komeś to wyższa półka a w takiej samej cenie nie kupię nawet budżetowego automatu. Gdyby chodziło o 2 kawy tygodniowo o bym się nie zastanawiała, ale przy min. 2 kawach dziennie, w tym przed pracą już tak, a jak dojdą nowe obowiązki to tym bardziej.