Niedawno ktoś poruszył temat powtarzalności, a w zasadzie jej braku w przypadku espresso.
Dzisiaj wyszło tak, że parzyłem całkiem sporo kawy i tyle z tego wyszło...
Proces przygotowania kropka w kropkę taki sam.
Doza 20g, sitko Pesado large, mielenie Mazzer, umikot, ocd, normcore V4, puck screen, bez preinfuzji.
1. 20g in, 31,5g out, 30s
2. 20g in, 32,9g out, 28s
3. 20g in, 40,4 out, 32s
4. 20g in, 40,2 out, 32s
5. 20g in, 40,5 out,36s
6. 20g in, 40,3 out, 39s
7. 20g in, 40,5 out, 33s
8. 20g in, 40,7g out, 27s
9. 20g in, 40,5g out, 32s
Pierwsze dwie próby były pod flat white więc shot krótszy.
Próby 3-7 robione jedna po drugiej, bez przerw
8-9 jedna po drugiej, bez przerw
Powtarzalność w espresso to chyba taki święty graal, każdy słyszał, nikt nie widział 😉
Zrobić kilka kaw takich samych to dla mnie póki co rzecz niemożliwa 😖