Ostatnio odwiedziłem dom whisky w JG, gdzie delektowałem się aromatycznym espresso. Smak kawy tak mnie oczarował, że postanowiliśmy z żoną zakupić więcej. Bez zastanowienia udałem się po drugie espresso i zaciekawiło mnie, czy mogę również nabyć od nich świeże ziarna kawy. Pan odpowiedział bez wahania, zapakował kilogram kawy, a ja, pełen radości, wróciłem do domu.
Następnego dnia, pełen entuzjazmu, wstałem wcześnie rano, aby przygotować swoje własne espresso. Po kilku próbach udało mi się odpowiednio ustawić młynek, a ratio wyniosło idealne 1:2. Na powierzchni pojawiła się piękna, gęsta crema. Jednak po pierwszym łyku zaskoczyła mnie zupełnie inna jakość smaku niż ta, którą pamiętałem z domu whisky. Tutaj wyczuwalne było coś gorzkiego, spalonego, a prawie w ogóle nie było wyraźnych nut smakowych, co sprawiło, że kawa była zupełnie odmienna.
Zacząłem zastanawiać się, co może być przyczyną tej różnicy. Zdecydowałem się zmniejszyć temperaturę do 92 stopni Celsjusza, doza wydawała się idealna, więc może problem leży w jakości wody? Chętnie poznam Wasze uwagi i porady, jeśli zauważycie, że coś robię nieprawidłowo.