@akrool„Bo przyznam szczerze nie rozumiem tej "fizyki"? A tamper nie ma jak doprowadzić do dystrybucji ziarna ...”.Nie tamper to robi tylko konkretnie ciśnienie. Otóż ja channelingu nie miewam nigdy, ale też od 15 lat używam wyłączenie świeżej kawy, dobrej gatunkowo. Moim zdaniem to podstawa. Jakieś 10 lat temu trochę bawiłem się w „mieszadełka”, ale zarzuciłem, bo nie widziałem różnicy (używałem wówczas młynka
on demand, bez karuzeli). Być może młynek ci nadmiernie zbryla, może wilgotność w danym dniu jest bardzo wysoka, być może kawa jest bardzo sucha i /lub nieświeża, to są różne sytuacje i dodatkowe czynniki, które należy brać pod uwagę. No i jeśli siła tampingu jest zbyt mała do niwelowania różnic w gęstości kawy w sitku, a mała, żeby np. utrzymać czas ekstrakcji lub ratio przy zbyt grubym zmieleniu jakiejś kawy
no name etc. Przyczyny można mnożyć, bo faktycznie bywają różne. Ale jest żelazna zasada:
dobra ekstrakcja powinna bardziej zależeć od zmielenia niż siły tampingu. Zakładam, że temper masz dobrze dopasowany do sitka, a tamping przeprowadzasz z użyciem właściwej siły. Tamper działa z wektorem siły skierowanym z góry w dół wytwarzając ciśnienie w sitku, określane przez jego cylindryczny i zamknięty kształt. Ponieważ pod naciskiem kawa nie może rozejść się na boki, a ciśnienie cały czas działa z góry powoduje to zmianę jej struktury, ubicie, czyli niwelowanie ewentualnych różnic w gęstości. Jeśli znajdziesz w domu kieliszek dobrze dopasowany do rozmiaru tempera to przeprowadź stosowne doświadczenie, aczkolwiek będzie ono tylko „po obwodzie”, czyli fragmentaryczne. Na ciała stałe (jak kawa w sitku) wzrost ciśnienia zewnętrznego w rezultacie tampingu działa tak, że powoduje ich deformację, czyli zmianę kształtu, a konkretnie ściśnienie. Czemu tak jest? Jeśli naciskasz ręka ścianę z pewną siłą to z taka samą siłą ściana naciska na twoją rękę. To trzecia zasada dynamiki Newtona, znana ze szkoły jako prawo akcji i reakcji. Ponieważ podczas tampingu kawa naciska na dno i ścianki sitka to one z taką sama siłą, ale wektorem przeciwnym, naciskają na kawę i ostateczny ściśnięty kształt nadaje wektor ciśnienia z góry w konkretnej przestrzeni sitka. To wszystko powoduje równomierny wzrost gęstości kawy (o ile nacisk jest odpowiedni) i te drobne różnice w gęstości zmielonej kawy zostają oczywiście uśnięte. To odkryto jeszcze w latach 60. i nie sądzę, żeby od tego czasu prawa fizyki uległy zmianie lub stały się mniej ważne od marketingu.
Nie chce mi ironizować, że kawę zmieloną w drogim młynku dobrej firmy powinieneś najpierw mechanicznie wymieszać w jakimś niewielkim elektrycznym lub ręcznym mieszadełku i dopiero później przesypać ją do sitka. Ale kto wie, może to jest przyszłość dystrybucji? Mieszadełko z logo Mazzera, Ceado lub Fiorenzato? Co ty na to?
