O, z ristretto ciekawa rada, całkiem w sprzeczności do niektórych poprzednich radzących iść w 1:3. Szedłem już w tę stronę i nic dobrego z tego nie wyszło. Wydaje mi się, że dlatego, że nie da się pogodzić przepływu z 1 połowy szota z tym z drugiej. Jeśli pierwszą połowę zrobię normalnie, to druga która ma dojść do tego 1:3 leje się jak z cebra. Jeśli druga ma być w miarę sensowna, to pierwsza połowa jest dużo nadekstrachowana i skaża szot niemaskowalną gorzkością. Faktycznie rozwiązaniem może być usunięcie jednej z połówek z filiżanki...
Aż od razu wypróbowałem.
Dostosowałem mielenie do tego początkowego przepływu ignorując fakt, że druga połowa to by był wodospad, bo przecież koniec ma być wcześniej.
19 sek zajęło zamienienie 18,1g kawy w 18,7g espresso.
Kawa nadal jest kwaskowa, ale przyznam, że w miarę przyjemnie kwaskowa. Ogólnie jest to najlepszy szot jaki mi wyszedł z tych ziaren.
Na pewno da się jeszcze dotuningować żeby było lepiej, ale to chyba dobry kierunek.
Z tym, że jak pisałem wcześniej - już nie dla mnie

Szkoda mi czasu na problematyczną kawę, która (chyba) nie obiecuje w zamian czegoś super wow, a po prostu wymaga tyle uwagi żeby być li tylko dobrą.
Jeszcze nigdy nie miałem kawy z której nie dało się zrobić espresso a dało ristretto
