Bry!

Czy korzystając z ekspresu z Lidla (tego za 259 zł) mogę zrobić przyzwoite espresso?

Pozostałe elementy układanki:
- nowy młynek Baratza Stette 30 ustawiony na 14
- kawa z palarni Tu Cafe, blend Fresa (80% Brazylia, 20% Etiopia, obie z obróbki natural, data palenia 20 grudnia)
- sitko 51mm z pojedynczym dnem z Aliexpress
- tamper stalowy 50mm
- waga ze stoperem i dokładnością do 0.1g
- woda źródlana z Biedronki lub wodociągowa przefiltrowana przez filtr Dafi AGD+ (polecany do bardzo twardej wody - taką mam w kranie)
Ekspres nagrzewam z zapiętym portafiltrem co najmniej kilkanaście minut. Kawę mielę tuż przed nasypaniem do sitka. Ubijam zwracając uwagę na równy poziom kawy w sitku. Doza 18g daje mi 36g w ok. 25-26 sek., doza 19g daje 40g w 28-30 sek. Espresso wychodzi wizualnie ładne, sporo cremy. Niestety w smaku dominuje kwasowość.
Obejrzałem chyba wszystkie filmy na YouTube pod hasłem 'sour espresso'. Zacząłem od drobniejszego zmielenia - na pozycji 13 w czasie 25-30 sekund dostawałem jakieś kilkanaście gramów naparu. Po zmieleniu na pozycji 12 ledwo coś nakapało.
Zwiększyłem lekko dozę idąc za tropem, że kawa jest lekko-średnio palona i trzeba zwiększyć ekstrakcję. Na dozie 19g jest trochę mniej kwasu. Ogólnie najlepsze wyszło jak olałem ratio 1:2 i zrobiłem 50g w 40 sekund z dozy 19g. Kawy są pijalnie, jestem otwarty nawet na sporą kwasowość, ale ewidentnie czuję brak balansu.
Moje hipotezy:
- ekspres niedogrzewa wody (to wydaje mi się najbardziej prawdopodobne)
- generuje za małe ciśnienie, żeby zrobić ekstrakcję kawy drobniej zmielonej
- kawa za świeża do espresso (w to wątpię)
- kawa za grubo zmielona, przydała by się mikroregulacja między pozycją 14 a 13 (jak w Sette 270), żeby mieć drobniejszy przemiał, ale nie przypchać ekspresu
Oczywiście mam świadomość, że cudów tym sprzętem nie uzyskam, ale liczyłem jednak, że do czasu uzbierania na jakąś sensowną maszynę będę pił lepsze espresso.
Liczę na Wasze pomysły, co mógłbym jeszcze zmodyfikować dysponując zasobami, które wymieniłem
