Panowie, robię kawę na zestawie jak w stopce. Generalnie często jest ok, ale jednak nie zawsze. Do ważenia dozy używam taniej wagi kuchennej. I wyniki są bardzo różne, tzn. czasem ekspres się wręcz zapcha (za mocno ubite? za duża dawka?) a czasem leci jak oszalała. Generalnie to tak:
1) taruję na wadze portafiltr
2) mielę kawę na odpowiednich ustawieniach (cięzko się je ustawia na skali bez oznaczeń) bezpośrednio do polafiltra i waże - gdy mam 17g, kończę mielenie
3) wyrównuję kawę palcem po całej powierzchni i ubijam tamperem metalowym (nie wiem jak jednolitą siłą, staram się mniej więcej zbliżoną)
4) zapinam do grupy i włączam. początkowy uzysk jest po 4-5 sekundach, czasem leci idealnie, czasem - prawie w ogóle. ważne - czasem tak jest nawet jak robię dwie kazy pod rząd z taką samą dozą, więc to raczej nie kwestia np. starzenia się kawy i braku dostosowania ustawień młynka pod to.
I teraz nie wiem jak podejść do eliminowania potencjalnych przyczyn, które zidentyfikowałem:
1) niedokładna dawka kawy i mocne wahania pomiaru wagi - kupno nowej (czasem potrafiltr mi pokazuje tarę 367 g, czasem 368g, czasem 369 g, ale zawsze jak położę na powrót potrafiltr na wagę to jest 0 g - nie wiem, jakie może mieć rozjazd w pomiarze dozy kawy...),
2) nierówna siła ubijania - kupno tampera z manometrem

3) krzywe ubijanie - raczej nie to, brzegi tampera są równo do krawędzi portafiltra
4) inne?
Jakbyście w kolejności rekomendowali sprawdzić co i jak, najlepiej oczywiście bez zbędnego wydawania kolejnych złotówek? Coś mi jednak mówi, że to ta waga...