Jaka może być temperatura, że się przepala? 80 stopni? Z sitkiem się nawet nie styka. Ten ułamek milimetra ma robić taką różnicę? W ogóle zastanawiam się, czy tu pasuję? Nie ważę kawy, nie mierzę i nie ważę naparu (kiedyś raz sprawdziłem objętość filiżanki, ma ok 60 ml więc doppio robię na oko, pewnie 3-4 mm poniżej brzegu filiżanki), nie stosuję WDT, choć w czasie mielenia z grubsza patyczkiem rozprowadzam kawę, potem ręką z boku, filtrem o gumę na blacie i tamper na oko, tak, aby się zagłębił poniżej rantu sitka (na tej zasadzie dobieram ilość kawy za pomocą timera w młynku). Tamper zwykły, nie dynamometryczny. Czas ekstrakcji bywa różny, raz 25, raz 30 sekund, ma być mniej więcej żądana objętość. Używam NPF, więc kontrola ekstrakcji jest niezła, nie przeszkadza mi niewielki kanał, nie zmienia smaku. I na złość kawa prawie zawsze wychodzi, nawet powtarzalna, z ładną ciemną cremą, z cętkami, smaczna, o pełnym body, długim smaku. Sporadycznie coś tylko idzie nie tak. Więc te 5 sekund nie robi na mnie wrażenia. Bo gdzie jest granica? 7 już źle? A może 9? Robił ktoś porównania?