Jaka by to nie była kawa opcja w ziarnach jest zawsze lepsza. Bo widzimy co dostajemy i sami to przetwarzamy.
Ja ostatnio zrobiłem sobie Lavazze będąc u rodziny i była ok. O dziwo nie przepalona i nie świecąca od olejków. Przed zmieleniem odrzuciłem tylko ziarna z defektami, trochę ich było, ale rezultat jak na kawę za 40 zł/kg na prawdę mnie pozytywnie zaskoczył. Przy tej cenie podejrzewam jednak, że różne paczki mogą się trafić.
Oczywiście gdybym nie miał młynka, wiedzy i umiejętności rezultat mógłby być znacznie gorszy. Kawa jako surowiec jest bardzo ważna, bo to jest całość potencjału jaki mamy do wykorzystania. Jednak pomniejszać możemy go dowolnie na każdym etapie przygotowania kawy. Ja tam jestem daleki od odbierania komuś prawa do cieszenia się z dowolnej kawy.
Myślę, że fajnie sobie polecać różne rzeczy do spróbowania. Dzięki temu możemy jakoś wspierać swój rozwój i porównywać doświadczenia. Jednak bierzmy pod uwagę, że moje doświadczenie jest najprawdopodobniej w jakimś stopniu inne niż pozostałych osób.
Co do zwrotu espresso słyszałem też o szybkości, pojedyńczości i wyrazistości, że mogą mieć konotacje z tą nazwą.
Genialnością tego słowa jest to, że mówi właściwie wszystko, jak przygotowany napój, z czego itd. Jest pewnym standardem. Mimo tego, że w wielu miejscach można zamówić espresso i może smakować przeróżnie, to albo będzie się mieścić w standardzie albo nie.