Tytuł jest dość zabawny i daje pole do popisu różnorodnym dywagacjom. Można tu dowodzić różnych racji. Jedno jest pewne: że nowoczesne systemy elektroniczne nadają maszynom do zaparzania kawy wielu zalet. Na pewno systemy 2B są fajne i ciekawe, ergonomiczne, przyjazne itp. Ale rzetelne traktowanie starych rozwiązań HX/E61 wciąż zdumiewać może pozytywnymi efektami.
To rzetelne traktowanie polega na zrozumieniu idei termosyfonu i odpowiedniej jego regulacji. Pytasz mnie o konkretne maszyny. Ta "zbyt zimna" na moje potrzeby to Nota Orchestrale z bojlerem 3l i wymiennikiem ciepła oraz grupą jak w maszynach z CMA, z zamontowanym ogranicznikiem termosyfonu o średnicy 2,5mm. Wody z grupy nie spuszczam więcej niż trzeba, by usunąć resztki kawy z prysznica i zawsze czynię to po zdjęciu portafiltra. Zamierzam wymienić ogranicznik na większy, by usłyszeć charakterystyczne wrzenie wody wypływającej z grupy.
Takie charakterystyczne wrzenie wody jest zawsze obecne w maszynach dźwigniowych... A zatem jak to jest z tą temperaturą zaparzania? Z jednej strony mamy supernowoczesne urządzenia, aczkolwiek można z tą nowoczesnością wciąż polemizować. Są to proste konstrukcje z regulacją temperatury zaparzania, a w najnowszych przypadkach z regulacją ciśnienia zaparzania.
Z drugiej strony mamy banalną, starą, pierwotną konstrukcję pistonu, sprężyny i dźwigni wraz z przegrzewającym wodę bojlerem. I co się okazuje? Okazuje się, że te nowoczesne maszyny i systemy nie są w stanie odwzorować przebiegu zaparzania swego pierwowzoru... W jakim zresztą celu pojawiły się najnowsze osiągnięcia techniki w nowoczesnych maszynach do espresso? Po co w nich możliwość regulacji ciśnienia zaparzania? Pomysł ten wziął się z obserwacji maszyn dźwigniowych właśnie. Pierwszy taki wynalazek czyli Slayer emuluje zachowanie się maszyny dźwigniowej. Ale tylko emuluje...
Nota Orchestrale ma dźwigienkę zamiast dźwigni. Jest to stary system HX/E61, opracowany też tylko po to, by naśladować zachowanie się dźwigniowych maszyn. Dzięki własnościom grupy E61 z dźwigienką mam możliwość pewnej manipulacji przebiegu ciśnienia zaparzania. Mogę otworzyć prysznic, nie uruchamiając pompy. Dzięki temu mam dowolnie długą i dość skuteczną preinfuzję. Pod koniec procesu zaparzania mogę z tej możliwości skorzystać ponownie i zwolnić przebieg ekstrakcji. Taki oto przebieg ciśnienia zaparzania jest "wbudowany" w dźwigniowe sprężynowce: ciśnienie maleje do zera wraz z rozprężaniem się sprężyny. Dźwigienka w E61 w pewnym stopniu umożliwia mi naśladownictwo...
A co z temperaturą zaparzania? Czy jest mi w tym przypadku do czegoś potrzebna możliwość jej regulacji? Wystarczy mi tylko odpowiednia temperatura zaparzania. Preinfuzja bardzo zmienia ten utarty pogląd: ciemno palona kawa --> mała temperatura; jasno palona kawa --> wysoka temperatura zaparzania.