Od tygodnia mam Lelita Victorię i sprawia mi ten ekspres ogromnie dużo satysfakcji. Zmieniłem z Silvii a mam też Gaggię Classic. Kiedyś miałem HXa z grupą E61. U znajomego miałem do czynienia z Ascaso Dreamem i też z Bezzerą Unicą, którą tak naprawdę chciałem najpierw kupić.
W porównaniu do Silvii ten Victoria jest dużo lepiej wykonana, zdecydowanie bardziej dopracowany ekspres w szczegółach. Wydaje się że stal jest lepszej jakości. Mi bardzo odpowiadają wylewki w kolbie zwrócone w tym samym kierunku, łatwiej podstawić węższe naczynie pod espresso zwłaszcza ze jest dodatkowa mała kratka i wizualnie daje to bardzo dobry efekt - widac wypływającą kawę. Większa tacka ociekowa, część jest wsuwana pod ekspresem czego nie widać a co powiększa jej pojemność. Wreszcie dobrze zaprojektowany i wykonany PID czyli LCC, który nie wygląda i nie obsługuje się jak na prostych topornych urządzeniach sprzed kilkudziesięciu lat. Jak jest jest ze skutecznością zmiany temperatury, trudno mi to ocenić mam go za krótko, ale obsługuje sie bardzo dobrze. Zaskoczył mnie w pełni zaprogramowany automatyczny backflush. Drobiazg a jednak czyszczenie nie jest już takie upierdliwe. Możliwość zaprogramowania odliczania czasu zaparzania - mnie się od początku to podobało.
Jest tak wykonany że trudno się do czegoś przyczepić. Z Silvii czy Classica niektóre elementy po prostu słabo trzymają się ekspresu i co chwilę odpadały - małe plastikowe elementy. Ascaso Dream, który co jakiś czas oglądałem wydaje mi się że był najgorszej jakości z tych ekspresów.
Wybrałem Lelita a nie Bezzerę bo zależało mi na szybkości rozgrzania. Jednak wszystkie ekspresy z grupą z przodu potrzebują czasu na dogrzanie grupy i tego nie da się zrobić w 5-10 minut. Tutaj woda w bojlerze grzeje się jakieś 3 minuty do 98 stopni. Oczywiście trzeba dać mu jeszcze kilka minut. Parę można ustawić na 140 stopni. W Silvii grzałka działa inaczej, szybko po włączeniu się wyłącza, trzeba wymuszać włączenie chwilowym spuszczeniem wody. Jestem też przeciwny urządzeniom które w tak raczej bezsensowny sposób pochłaniają ogromne ilości energii zwłaszcza jeśli to ma służyć 1 -2 kawie. Mój HX na jedno rozgrzanie potrzebował o ile dobrze pamiętam ok. 1 kw.
Co do jakości samego espresso, to trzeba uczciwie przyznać że w bezpośrednim porównaniu trudno wyczuć różnicę. W ślepym teście nie potrafiłbym rozróżnić, które espresso zostało na czym zrobione. Natomiast ewidentnie łatwiej mi zrobić dobre potrójne espresso z NPFa, co przy Slivii nie zawsze wychodziło. Wydaje mi się że to jest kwestia preinfuzji, ale tylko zgaduję.
Pozostaje kwestia trwałości, ale to można ocenić dopiero po latach.
Zastanawiałem się jeszcze nad którymś modelem z termoblokiem dla pary Quick Milla albo starsze wersje Lelita, bądz La Pavoni, ale rzadko spieniam mleko więc nie miało by to sensu. Ascaso od czasu przejścia na termobloki w ogóle przestałem brać pod uwagę. Możliwe że gdyby zależało mi na cappucino to wziąłbym zamiast Victorii Elizabeth.
Generalnie mi ta maszynka po prostu bardzo się podoba. I tyle