Ja mam wersję bez manometra. Dla pojedynczej kawy mielę 16g, dla podwójnej 18-19g. Oczywiście przy większej ilości kawy jest większy opór. Istotna jest, wiadomo, świeżość wypalonej kawy i ewidentnie to czuć w stawianym oporze.
Po osadzeniu koszyka z kawą w Robocie, delikatnie naciskam dźwignię do wyczuwanego oporu i zwalniam mocne dociskanie (być może nawet zatrzymuję bez odpuszczania). W tym czasie istotne jest równomierne rozprowadzenie wody w kawie i spęcznienie zmielonych ziarenek. Jeśli zbyt mocno naciśniesz, nie czekając na preinfuzję, to rozwalisz ciastko kawowe i doprowadzisz do powstania kanałów w ziarnach. Woda wieloma strumieniami pod ciśnieniem ucieknie do filiżanki, a pozostała część ziaren nie będzie miała możliwości właściwego zaparzenia.
W pierwszej fazie wyczuwany opór lekko ustępuje, gdy zamiast pojedynczych kropli, kawa zaczyna samoistnie lecieć ciurkiem, idealnie gdy pojedynczym. W tym momencie zaczynasz coraz mocniej dociskać dźwignię. Z wyczuciem, bo jeśli przesadzisz, rozwalisz ciastko (powstanie kilka strumieni kawy), jeśli zbyt słabo, z ciastka zrobi się bryndza i potem nie nadrobisz większym dociskaniem. Istotne jest pokazywanie się pęcherzyków powietrza/napowietrzonej piany pod koszykiem - świadczy to o zbyt mocnym naciskaniu na dźwignię. Jeśli wstępnie jest parę strumieni, delikatnie zmniejszam dociskanie i po uformowaniu się pojedynczego strumienia przyspieszam dociskanie. Jeśli to nie pomoże, to dupa, ciastko się rozwaliło i kawa niestety będzie niedoparzona.
Jeśli kawa podczas zaparzania rozpryskuje się na boki drobnymi strumykami to musisz popracować nad równym rozłożeniem zmielonej kawy w koszyku i mocnym, równym jej ubiciem.
Myślę, że na początku, zamiast manometra, lepsza będzie obserwacja strumienia kawy, formowania się lejka zaparzonej kawy pod koszykiem i spływania kawy do filiżanki. Na pewno zauważysz w jaki sposób mocniejsze lub słabsze dociskanie wpływa na ten strumień. A przy okazji sprawdzisz, jak zachowuje się wtedy ciśnienie na manometrze.