chyba nie trzeba na ucho, spiłem jej kilogram ze smakiem

i ani ja się jej nie wstydzę, ani nie uważam, żeby ona miała się czegoś wstydzić

to Malawi od ŚwieżoPalonej, wypalona jasno gdzieś w połowie listopada, rześko kwaskowa, zdecydowanie smaczna i spoko wyceniona, zmielona na dużego dripa, na feldzie chyba troche grubiej, ale nie gruz. Na zdjęciach końcówka była, więc nie przyjrzę się już ziarnom, ale nie wyglądały ani dziwnie ani podejrzanie, faktycznie sporo jasnych franfocli z łuski było po zmieleniu, ale nie nienormalnie dużo.
No była dość czepialska, ale też nie jakimś ewenementem, zaskoczyło mnie na zdjęciu C40 jak dużo tego się wydaje, na żywo aż takiego wrażenia nie robi, bo na Faledgrindzie wiele kaw wygląda podobnie, nie pamiętam teraz konkretnych z nazwy, wielkiej wagi do tego nie przywiązywałem, ale bywały takie, że nie dało się rozsunąć młynka (pojemnik na wcisk oringa) bez obsypania nieco blatu.
Na pewno nie chciałem pokazywać nietypowej kawy, pomyślałem, ze skoro kilka już osób martwi elektrostatyka, to fajnie porównać trzy inne młynki, pokazując, ze to nie dziwactwo Kazaka, ot cecha pewnych modeli. Uściślę, że nie psikałem, ani nie mieszałem mokrą łyżeczką, próbowałem kiedyś i tak, to działa, więc w filmikach Valeriego z atomizerem nie widzę niczego podejrzanego, mi poprostu prościej zagarnąć to pędzlem do v60.
Przy stalowym Kinu strzelał bym że tez sporo sie przyczepi, ale skoro nie, to może tworzywo pojemnika to rozwiązuje? nie wiem, albo magnesy aurę poprawiają

ale obstawiam, że feld tak ma bo środek jest praktycznie w całości z stali a z zewnątrz z amelinium, z innych materiałów, to chyba tylko jest plastikowa gałka na rączce i gumowe oringi
