Witam.
Mimo, iż jestem całkowitym nowicjuszem zarówno forum jak i spożywania kawy chciałem podzielić się moimi wrażeniami z poszukiwań "tej pożądanej". Tytułem wstępu kawy nie piłem przez 60 lat. Powody poza prozaicznymi(trudności w nabyciu) były też smakowe. Zachęcony dostępnością kaw zacząłem szukać, czy to nie może być moja bajka. Tak trafiłem na to forum. Po przeczytaniu setek stron jak głupi w sprawie kawy byłem tak nadal nim pozostaję.
Najpierw kupiłem kawy w palarni SingleOrigin: Brazylia Santos, Kostaryka Tarrazu, Etiopia Yirgacheffe oraz Indonezja Mena Gold. Moje wrażenia po pierwszym spotkaniu z tymi kawami były umiarkowanie pozytywne. Subiektywne opinie, weryfikowane przez posiadająca długoletnie doświadczenie w piciu zalewajki własnej żony, są podobne: dobre kawy to Tarrazu, Santos i Yirgacheffe,(bardzo twarda), słaba to Mena Gold. Bardzo miły początek.
Następnie (plan długofalowy) była, w ramach popierania inicjatyw lokalnych, Śląska Prażalnia Kawy i ponownie Etiopia Yirgacheffe(czy rzeczywiście musi być tak twarda) oraz Papua Nowa Gwineea AA. Opinia niestety jest druzgocąca - Papua była: niedopalona, twarda jak kamień, bez smaku - klęska, Yirgacheffe też słabo wypalona, ale jak się nic nie ma co się lubi to się pije co się ma.
Trzecie podejście już po analizach forum to palarnia Euro Cafe w odsłonie: Villa Galicia Divisadero oraz Kenya Thimu. Dla nas smaczna jest Thimu, natomiast zawiedliśmy się na Divisadero - da się w niej doszukać niuansów ale chyba jak dla nas to za mało.
Czwarte podejście to, oczywiście po forumowych poszukiwaniach, palarnia MastroAntonio i kawy Ariadna(dla siebie i na prezent), Kenia Slopes "8" oraz Salwador El Divisiadero(ponownie po nieudanej próbie w EC). Dwóch ostatnich jeszcze nie sprawdziliśmy czekamy na spokojne mlaskanie w sobotę. Natomiast, jak dla nas, negatywnie zaskoczyła nas Ariadna, a żona mówiła "0" robusty(teść śp. deklarował, że wstąpi do partii jak zamiast robusty będzie mógł kupić zapas arabiki). Za dużo kwasu. W gorącej kawie jeszcze da się wytrzymać, ale zimna jest dla nas nie do ruszenia.
Oceniając stronę praktyczna i wizualną przesłanych opakowań kawy pierwsze miejsce SingleOrigin następnie MA i EC, a niestety na końcu ŚPK.
Są to nasze(moje) subiektywne odczucia, ale "pruderyjne" oceny palarni i kaw nie pozwoliły nam na łatwe(bazujące na opiniach, a w zasadzie ich braku - mimo setek stron) wybory. Dalej poszukujemy tej (tych) wymarzonych.
Dla ułatwienia ewentualnych ataków, gdyż naruszyłem temat tabu podając nazwy palarni wraz z czasami negatywnymi ocenami, przypominam jak na wstępie, że jestem kawowym laikiem, a moje odczucia są całkowicie subiektywne, spotęgowane dodatkowo procesem zanikania kubków smakowych(jeżeli je w wystarczającej ilości i jakości posiadałem kiedykolwiek). Co do sprzętu, którym się posługujemy to są to najprymitywniejsze sprzęty: frenchpress, drip Hario oraz uwaga!uwaga! ekspres automatyczny. Niestety próba poprawienia procesu zaparzania kawy i zakupu na forum używanego Ascaso steel uno zakończyła się fiaskiem - sprzedający, jego własne prawo, nie dotrzymał warunków dżentelmeńskiej umowy ustnej, a to kolejna życiowa nauka uważania na tych, z którymi się zadajemy. Prościej jest iść do sklepu, ale ja dalej nie jestem przekonany, mimo opisanych wielu prób, czy i co? Z taką Yerbą jest dużo prościej.
Z miłą chęcią przyjmę każdą subiektywnie obiektywną propozycję wskazującą tę jedyną. "Dziękuję za wypowiedź."