Właśnie sporządziłem mały domowy cupping i tak:
Jako następce Roco okrzyknę (oczywiście na ten moment) Etiopię Guji AMBELA -- słodziak jakich mało, poziomki też są. Etiopia Sidama NEFAS z poziomkami też się widziała, ale dla mnie jest bardziej herbaciana, kwiatowa, również bardzo słodka, nienachalna, ale absolutnie nie nudna. Obie mają bardzo przyjemną, delikatną kwasowość. Przy nich Konga wypada bardzo orzeźwiająco (jak to washed). Bardzo mnie cieszy, że będę mógł sobie tymi Etiopiami dowolnie żonglować nie przejadając się żadną.
Na koniec (stołu, nie rankingu) Kolumbia Cauca La Esperanza -- gęsta i napakowana, pełna wszystkiego, czysta i słodka (właśnie, na stronie czytam o winnej kwasowości, może i tak, a może to wrażenie w połączeniu z gęstością, mniejsza o to, bo słodycz tej kawy wcale nie mniejsza).
I weź tu się zdecyduj na jedną paczkę

a gdzie Kenie, a gdzie Honduras ze swoją miodową słodyczą? Nie lubię gdy głowa boli od konieczności wyboru
