Hej! Cieszę się, że sprawiłem wam trochę radości. Zdania na temat A1/A2 są więc podzielone. Różnicy w składzie w zasadzie nie ma, więc wszystko sprowadza się do magii palenia i sporządzania mieszanek. Jest jeszcze różnica kilku dni na osi czasu, ale chyba można ją pominąć. Postaram się przeanalizować trochę to, co zrobiłem, by uzyskać te dwa blendy.
Parę razy sam je sobie zaparzałem i układałem filiżanki obok siebie. Testowałem wiele razy, podchodząc do filiżanek o różnych porach i w różnym ich stanie. Jest to dość subtelne, subiektywne, zależne od samopoczucia. A1 może ma większą gęstość, szczególnie ostatnie łyki z filiżanki, czyli pierwsze, najbardziej esencjonalne krople espresso. A2 nie odbiega bardzo daleko od tego wrażenia, ale może jest nieco delikatniejsza i ma więcej owocowych wrażeń. Te owocowe wrażenia gdzieś w tle się kołaczą, bo jednak jest to dość mocne palenie i mamy do czynienia z aromatami kakao i orzechów. Za te pierwsze odpowiedzialna jest Kolumbia La Claudina. Cieszę się, że ogólnie pozytywnie oceniliście te próby. W zasadzie już wprowadzam je w życie i tak powstają kolejne partie Ariadny.
Trzecia próbka też wywołała dość podzielone opinie. Mnie ta kawa bardzo smakuje, a najbardziej podoba mi się jej zapach. Intensywność tego zapachu jest zniewalająca i może przypominać pyszne Etiopie z naturalnej obróbki. Są to dwie Kolumbie, obie z fantastycznych źródeł. 60% natural La Claudina i 40% z mokrej obróbki ziarna ze stacji obróbki Granja La Esperanza. Teraz w sklepie mamy już kolejne palenie: -->>
Cancion.
Ostatni tydzień trochę byliśmy zalatani, różne sprawy i awarie zawsze zabierają cenny czas i siły. Dopiero dziś zdołałem uporządkować sklepowe półki. Mamy tu kolejne palenia Eli i moje. Z Synestezji od dłuższego czasu zaparzam codziennie Mohameda Ali Etiopię Jimma Goma z naturalnej obróbki. Ciekawe jest jej porównanie z innymi Etiopiami. Jest to też ciekawy przypadek, bo ziarno pochodzi z jednego małego gospodarstwa. Zwykle Etiopie mają wielu autorów. Np. kawa, którą paliliśmy kilka lat temu -- Rocko Mountain to były ziarna z regionu Rocko Mountain, pochodziły od setek, tysięcy rolników. Oczywiście Rocko Mountain była fantastycznym doświadczeniem. Mohamed Ali też stworzył bardzo fajne ziarna. Oprócz naturalnej wersji jest też ziarno z obróbki honey, czyste miodzio -->>
Mohamed Ali -- Jimma Goma.
Teraz to wszystkie Eli kawy są obłędne i w sumie można je brać w ciemno. Ostatnio złapała mnie Rwanda Rushashi -- tak truskawkowego, poziomkowego wrażenia podczas mielenia ziaren dawno nie miałem

. Jest to aromatyczna bomba. Parę promocji teraz warto wykorzystać: np. Miriam to czysta słodycz; Buku również przyniesie dużo słodyczy i pięknego aromatu. Niedawno cytowałem film chłopaków z Coffee Collective, deliberujących nad Buku właśnie. Z mokrej obróbki Bishan Fugu to też mistrzostwo świata. Itp. itd. Zapraszamy

.
@Psyche Juicy składała się z dwóch Etiopii: Mohamed Ali Honey i naturalnego Buku. Obie kawy są teraz w sklepie, więc można zrobić blend własnoręcznie

.
@GostRado Rushashi jest bardzo fajną kawą. Sama nazwa przewija się po wielu palarniach, ale u nas jest to ziarno z obróbki naturalnej i z najświeższych plonów.