Zgadza się, wciąż trzeba się mierzyć ze sobą i z odbiorcami. Charakter moich kaw jest dość prosty. Najważniejsze z czym wciąż się potykam, to zmienność materiału. Nie ma nic w ten sam deseń, nic powtarzalnego, jednakowego. Podstawowe ziarna, z jakich korzystam, to Brazylia. Nie zmienia się tylko jakość ziaren, które z Brazylii kupujemy, zawsze stosujemy certyfikowane, dobre ziarna z konkretnym pochodzeniem. Kupując jednak nową partię Brazylii, nigdy nie wiem co mnie czeka

Różnice są niewielkie, bo staram się utrzymać ten sam profil, ale jednak są... Bywają więc w moich mieszankach okresy: większej lub mniejszej "czekoladowości" na przemian z większą lub mniejszą "owocowością"

. Większa lub mniejsza kwaskowatość/goryczka wynikają ze zmiennego charakteru kaw. Oczywiście manipulujemy profilem palenia, ale nie da się tym totalnie wymazać np. owocowego charakteru, nie wywołując przy tym wilka z lasu w postaci goryczy. Niektóre kawy bywają żywe i jaskrawe, gdy inne są trochę nudne i nieco płaskie. Czasami akurat to drugie sprawdza się bardziej, tzn. bardziej przypada do gustu większości ludzi... Czasem mam piękną kawę, która sama w sobie jest fajna, owocowa i żywa, a moi klienci nie tego akurat poszukują... Mam więc taki "konflikt" interesów. Sam chciałbym pójść w stronę jaśniejszych wrażeń, ale raczej nie mogę...

Przy okazji zareklamują znowu kawy Synestezji. Warto sięgnąć po te dwie Brazylie:

Honey daje bardzo fajny i przyjemny napar z V60. Druga naturalna jest fajna także w espresso -- zresztą dla miłośników takich jasnych kaw obie są fajne. Jak widzicie skompletowałem sobie wyprawowy sprzęt do lasu

. Pod czajnikiem stoi blaszana kuchenka na drewno.