Czasy mamy co najmniej dziwne, a podobno wszystko przed nami. Jakoś nie miałem ostatnio "weny", by coś napisać. Staramy się nie zwariować i w pracy znajdujemy ukojenie. Co tam nowego? Przede wszystkim wspaniała Kenia Nyakabugi...
Tak się do niej przywiązaliśmy, że zaczynamy już trzeci rok z tymi ziarnami -- oczywiście to już trzeci, aktualny zbiór. Jest już dostępna w wersji AA (duże ziarna) i wkrótce będzie w wersji AB (ziarna nieco mniejsze). Napary z V60 są bardzo przyjemne. Moja receptura dla przypomnienia: 20g, 300ml, temperatura 95 stopni, preinfuzja 40s i 60ml, dalej parę większych zalań: do 120ml, do 210ml, do 270ml i do 300-330ml. Oczywiście cała sztuka w "układaniu" wodnej strużki...
Poza tym cała plejada Eli kaw, na bieżąco palonych. Polecam Kolumbię La Cristalina do przelewek i La Claudina do espresso.
U mnie też trochę nowych kaw się pojawiło. Efektem tego jest Espresso #4. Pamiętacie pewnie Espresso #2 -- ostatnio było to połączenie Brazylii Cerrado i Kolumbii La Claudina. Espresso #4 jest czymś podobnym ale zamiast Kolumbii mamy Meksyk z obróbki naturalnej, z plantacji El Olmo. Taka ciekawostka -- nie zdążyłem jeszcze dokładnie sprawdzić i się nacieszyć. Meksyk wydaje mi się bardziej "suszony", bardziej "fermentowany" od La Claudina. Zatem więcej rodzynek a mniej świeżych owoców.
-->>
Espresso #4Kolejna wersja Transatlantico to powtórka z poprzedniego wydania, czyli wszystko z mokrej obróbki: Meksyk, Peru i Kamerun. Coś ciekawego jest w tej kawie z Kamerunu... Wydaje mi się, że ma ona ogromne "cętkotwórcze" walory. W pierwszym wydaniu tegoż blendu było Kamerunu 50%. Zobaczcie jak wypadły te ziarna w espresso -- może miałem jakiś cętkowy dzień?