grex, wracając do początku:
A czy którakolwiek z metod alternatywnych umożliwia zaparzenie mniejszej ilości kawy (50-100 ml)? Zastanawiam się czy nie kupić sobie do roboty (biuro) jakiegoś sprzętu do alternatywy, ale jak liczę min. 3 zł za kawę to łapię się za głowę... a dokładnie to za portfel... Czy ja źle liczę czy rzeczywiście taka kawa to droga impreza?
Weźmy kalkulator w rękę. Zakładam cenę kawy na poziomie równo 150 zł/kg, dozę 6 g/100 ml dla dripa/FP/ekspresu przelewowego i 10 g/100 ml dla AP - z kawiarki i phina nie korzystam, więc nie uwzględniam. Espresso liczę jako doppio robione z 16 g kawy, ratio 2 czyli 32 g w filiżance - powiedzmy, że 33 ml dla łatwiejszego liczenia. Co daje nam koszt ziaren...
1) Dla 100 ml kawy z dripa/FP/ekspresu przelewowego: 6*0,15=0,9 zł
2) Dla 100 ml kawy z AP: 10*0,15=1,5 zł
3) Dla 100 ml espresso: 3*(16*0,15)=3*2,4=7,2 zł
Załóżmy, że średnio uzyskujemy standardowy, 250 ml kubek z alternatywy. Daje nam to koszt ziaren:
1) 2,5*0,9=2,25 zł
2) 2,5*1,5=3,75 zł
3) Tylko dla porównania, 250 ml espresso - 2,5*7,2=18 zł
I koszt jednego espresso doppio 2,4 zł. Co nam z tego wychodzi? Że pomijając koszt sprzętu, i tak mieścimy się w podobnych granicach. Celowo pomijam tu koszt sprzętu, bo dla espresso będzie on znacznie wyższy(licząc nowy - minimum 2 tysiące na ekspres i młynek - choć w alternatywie też nie jest tanio, gdyby się wyposażyć w porządny sprzęt), ale... No k*@$a, o to przecież w kawie chodzi - każda metoda daje inny smak, a o to w piciu dobrej kawy chodzi. Gdyby wszyscy chcieli pić popłuczyny, to by kupowali kawę z biedronki za 30 zł/kg, zmieloną, albo ewentualnie rozpuszczalną - bo wygodniej. Licząc dla jednej konkretnej objętości nie ma się co oszukiwać, espresso wyjdzie najdrożej, bo zużywa najwięcej kawy ze wszystkich metod -
ale alternatywa i espresso to są kawy nieporównywalne w żaden sposób ze względu na ich specyfikę. I tak naprawdę, po wzięciu tego na chłodno wychodzi na to, że ten wątek jest albo trollowaniem w innym zagadnieniu, albo kolejnej próbie "pokazania początkującym, że można pójść inną, tańszą drogą na początku"(wzięte z poprzedniego tematu, ale tu raczej chodzi o uzasadnienie sobie złego wyboru sprzętu), albo nie wiem czego... Bo logicznie podchodząc do zagadnienia, porównuje się dwie dziedziny, które nie powinny być porównywalne. Sam tytuł mówi o tym, że espresso powinno być tanie, a koszt ziaren do jednej 250 ml kawy z dripa, FP czy ekspresu przelewowego jest niższy niż koszt ziaren do doppio... A kawy mamy jakieś... 7,5 raza mniej. I zajdę jeszcze na temat sprzętu... Chcąc iść w miarę sensownie do domu, zróbmy takie dwa zestawy:
Espresso:
1 - ekspres - załóżmy Ascaso Dream - 2k zł(choć cena z głowy, próbuję sobie przypomnieć stary cennik Ascaso)
2 - młynek - niech będzie Eureka Mignon, 1,3k zł
3 - waga - ja używam do ważenia ziaren i uzysku w filiżance wagi jubilerskiej za 20 zł
4 - chemia do czyszczenia - około 100 zł za zestaw, który powinien wystarczyć na rok
Razem... 3500 zł. Idziemy dalej, alternatywy:
1 - AP - 130 zł
2 - Hario V60-01 w zestawie z serwerem - 120 zł
3 - FP - około 80-100 zł za Boduma
4 - ekspres przelewowy - trzymająca standardy Mellitta około 500 zł
5 - młynek - podstawowa Wilfa, około 500 zł za nowszy model
6 - konewka - 400 zł
7 - waga Brewista - 400 zł
Pewnie o czymś zapomniałem, pyknie pewnie w okolicach 2500 zł za mocno rozbudowany zestaw, który tej rozbudowy być może nie będzie wymagał - chyba że będzie potrzeba większego dripa czy chemexa... Na plus ciśnieniowego przemawia to, że można kupić używany ekspres i młynek, które będą dużo lepsze i raczej nie droższe niż nowy zestaw - w alternatywie taką możliwość mamy w sumie tylko przy ekspresie przelewowym, młynków jest mało... Ale też nie trzeba kupować wszystkiego od razu. Wniosek? Biorąc ekspres ciśnieniowy z młynkiem używane możemy mieć sprzęt, który da bez najmniejszego problemu powtarzalne espresso, albo kompletny zestaw do alternatywy - ale jedno nigdy nie będzie ani zastępstwem, ani substytutem drugiego. Obie opcje są dla siebie uzupełnieniem, i to się nigdy nie zmieni... A mam wrażenie, że autor tematu właśnie próbuje to zmienić "oświecając" nas, że przecież taniej jest pić espresso niż alternatywy... Bo można mieć młynek za 300 zł, ekspres za 150 zł i mamy "najprawdziwsze espresso", a alternatywa jest przecież taka droga...