Mikrolot Kween został przygotowany z kawy podanej naturalnemu procesowy obróbki.
Właśnie skończyłem dziś paczkę tej kawy i muszę powiedzieć, że piękna to była uczta dla zmysłów. Poczęstowałem rodzinę i wszyscy mieli uśmiech na ustach. Ta kawa jest bardzo kwiatowa-owocowa, daje bardzo gładkie, czyste, krągłę odczucia w ustach. Jednak jak na królową przystało należy traktować z delikatnością i szacunkiem w zamian odwdzięcza się cudnymi doznanimi, w przeciwnym wypadku konsekwencje mogą być gorzkawe. Najfajniej wychodzi w metodach infuzyjnych, a w szczególności w AeroPressie, w temperaturze 90 °C, w odwróconej metodzie. Jak dla mnie są to takie owocowe(gruszka, wiśnie) i kwiatowe, a także orzechowo-mellassowa, momentami nawet likierowo-konfiturowa. Taka trochę inna

, bardzo mi przypadła do gustu.
Robiłem też na ostatnim spotkaniu kawowym, ze znajomymi, na tej kawie z Ugandy, próbę z trzema twardościami wody: 50 TDS KH 20 ppm, 100 TDS KH 40 ppm i 240 TDS KH165 ppm. Różnica była bardzo duża, 50 TDS była bardzo kwaskowo-owocowa z taką niemal octową intensywnością, w 100 TDS była przyjemna równowaga smaków i złożoność aromató, natomiast w 240 TDS brak było już praktycznie zupełnie owocowości i złożoności, zostało body, trochę słodyczy i jakieś lekkie niuanse.
Ostatnio piłem też Etiopię Yirgacheffe Banko Gotiti washed i zaskoczyła mnie owocowością i gęstością bardziej jak z naturalnej obróbki, do tego bardzo dużo fioletowych kwiatów kojarzących mi się z lawendą. Mruczy we mnie wewnętrzny kot na myśl o takich kawach
