Wkleję tu też to co pisałem Jeżykowi na privie, może ktoś coś wymyśli też... Przypadkiem wyszła mi zajebiście długa wiadomość, no ale dokładnie opisałem co się z tym ustrojstwem działo od początku mniej więcej.
Wyrzucenie nie wchodzi w grę niestety, za dużo mnie to pieniędzy kosztowało, żebym mógł sobie na to pozwolić - same części na chwilę obecną to jakieś 800 zł, a wątpię też, żeby ktokolwiek to kupił. Ale po kolei....
Elektronika - po kupnie rozebrałem cały ekspres na części pierwsze w celu wyczyszczenia i odkamienienia. Zrobiłem, złożyłem do kupy, włączyłem ekspres i jedyne co działało to grzałka - bojler się nie napełniał. Lekko się podłamałem, bo sterownik kosztuje jakieś 600 zł i jest niemalże nieosiągalny, no ale pogadałem ze znajomym elektronikiem, dałem mu to do sprawdzenia, wytłumaczyłem pi razy oko jak to działa, przejrzał płytkę, znalazł jakąś uszkodzoną diodę, wymienił, dostałem info, że sterowała ona załączeniem przekaźnika, wróciłem do domu, podpiąłem - działa. A jak działa? Z tego co zauważyłem, to za to są odpowiedzialne dwa konektory w sterowniku:
-sonda,
-masa, która jest przykręcona do obudowy, ale nie ma izolacji między nią a bojlerem.
Zanim pozwoliłem bojlerowi się napełnić sprawdziłem to tak, że urwany wtedy kabel od sondy przyłożyłem do masy - pompa się wyłączyła. Zakładam więc, że rozwarcie tych dwóch pinów uruchamia pompę i otwiera elektrozawór od napełniania(napełnia się, kiedyś zapomniałem przykręcić tę rurkę i lekko mnie zmoczyło). Nie wiem za to czy ten elektrozawór się zamyka - miałem to sprawdzić, ale jak na to wpadłem ekspres był cały gorący i grzybek zaworu antydepresyjnego nie opadł, więc nie chciałem ryzykować - a później o tym zapomniałem. Sonda jest ustawiona mniej więcej tak jak pisał gromog, który kupił taki ekspres od Maćka(choć u Maćka sonda jest wsunięta do końca, ja mam ją lekko wysuniętą i chyba jest gdzieś w połowie wysokości bojlera).
Presostat - raczej działa, choć to nie wiem jak sprawdzić, ale krańcówka jest sprawna na 100% - jak już osiągnął jakieś ciśnienie, to przy wykręcaniu śrubki od presostatu nagle robi się "pyk" i robi się cicho(jak nabija ciśnienie jest lekki szum, jak spada to ucicha), po ponownym wkręceniu jest kolejne "pyk" i zaczyna szumieć. Napięcia na grzałce nie mam jak sprawdzić, bo konektory są przykryte pod gumową osłoną od góry i z boków, a od "frontu" zasłania mi je fragment obudowy trzymający sterownik i kondensator na pompie - choć po tym szumieniu i pyknięciach przy kręceniu presostatem wnioskuję, że krańcówka działa i poprawnie steruje grzałką.
Czy bojler jest szczelny? Nie wiem, poza tym minimalnym syczeniem nigdzie nic nie cieknie, a sprawdzałem dokładnie, patrząc z każdej strony z latarką, no i pod spodem(jest dziura w obudowie) nie ma grama wody. Zawór antydepresyjny niby działa, choć dosyć dziwnie - bywało też tak, że pomimo tego, że bojler był gorący, cały czas leciała para a grzybek zostawał na górze dopiero po jego podniesieniu szczypcami.... Chociaż później też się zachowywał różnie, bo raz po wepchnięciu na dół zostawał, a raz normalnie wracał na górę i ciśnienie rosło... Nie wiem co o tym myśleć i gdzie szukać przyczyny, bo jak kupiłem ten ekspres, to poza tym, że brakowało panelu i nie działało napełnianie(chociaż woda w bojlerze była, bo uruchamiałem go przed rozbiórką w domu i u sprzedawcy i nagrzana woda z wylewki leciała - swoją drogą, wylewka nie jest bezpośrednio z bojlera, tylko ma swój oddzielny wymiennik ciepła, taki wynalazek z podwójnym HXem) to wcale nie wyglądał źle, pomimo tego, że kilka miesięcy stał w garażu u sprzedawcy - był w miarę czysty, w środku też nie było widać śladów uszkodzeń. Życie miał raczej ciężkie, bo przez 5 lat pracował u J. J. Darboven w leasingu i widać, np po teflonie, który jest w bardzo wielu miejscach, że było coś przy nim robione - ale potem przez jakiś czas był w Niemczech, a facet od którego go kupiłem wziął go z firmy zajmującej się recyklingiem sprzętu(to handlarz ekspresami, choć zajmuje się tylko automatami i z tym nie mógł sobie poradzić, nie wiedział jak to działa i raczej nie miał też pojęcia co sprzedaje, dlatego oddał to za grosze) - bierze od nich sprzęt, bo nawet naprawiony nie może tam wrócić... Ciężko też trochę przy tym grzebać, bo miejsca za bardzo w kuchni na niego nie ma, dlatego większość czasu spędza na podłogę, a dzisiaj trochę przeciążyłem plecy w robocie i jedyne co zrobiłem, to zmieniłem ten zawór bezpieczeństwa i uszczelniłem(taką mam nadzieję) zawór antydepresyjny, bo do tego jest w miarę dostęp od góry... Może jutro albo w środę wyciągnę go na stół, spuszczę znowu wodę z bojlera, pozwolę mu się napełnić kolejny raz, i zobaczę jak się będzie zachowywać.
Co jest najdziwniejsze? Że jak go poskładałem i czekałem aż mi przywiozą kawę ze sklepu(nabyłem też młynek, ale nie mam pojęcia jak go ustawić więc na początek wjechała bellaroma z lidla, bo i tak w zlewie wyląduje pewnie 1 kg jak nie więcej), miałem rozgrzany ekspres, okolice 1-1,25 b w bojlerze(ciśnienie potrafi tam strasznie pływać, nie nagrałem filmu ale w ciągu minuty potrafi spaść te 0,25 b i nabić znowu), ale nagle sobie przypomniałem, że wszystko super ale zapomniałem zapiąć kolbę. Wziąłem kolbę, zapiąłem, porobiłem coś na kompie, odwracam się a tam 0,75 b ciśnienia w bojlerze... A nie robiłem dosłownie nic poza zapięciem kolby. Próbowałem kręcić presostatem, krańcówka reagowała, nic. Zostawiłem, postał jakiś czas, ciśnienie spadło do 0,5 b, wyłączyłem, wkurwiłem się i zostawiłem go, żeby wystygł... Włączyłem jeszcze raz, nie chciał nabić ciśnienia powyżej 0,5 b, po puszczeniu pary ciśnienie spadło i nie chciało rosnąć chociaż grzałka cały czas działała(krańcówka normalnie reagowała, a śrubkę w presostacie wkręciłem do oporu), wyłączyłem, poczekałem chwilę aż ciśnienie spadnie i grzybek zaworu antydepresyjnego opadnie, włączyłem jeszcze raz... Wszystko nagrzane do oporu, pary z zaworu antydepresyjnego zero, grzybek opadnięty, ciśnienia również brak. Zostawiłem żeby ostygł, wylałem trzy pełne talerze wody z bojlera(nic innego nie mogłem włożyć pod spód bo za wysokie), dałem mu się napełnić, i znowu cyrk, bo nie chciał się odpowietrzyć, para zapierdzielała zdrowo przez zawór antydepresyjny, a grzało do tego stopnia, że włączyło się napełnianie bojlera, bo się woda woda w środku wygotowała(a przynajmniej tak mi się wydaje, innego powodu nie potrafię znaleźć na takie zachowanie). W pizdu zostawiłem, zostawiłem na noc, na drugi dzień uruchomiłem i mamy bieżącą sytuację, z jedną różnicą - przykręciłem w końcu obudowę. Ale też nie było różowo, bo za pierwszym razem po uruchomieniu znowu nie chciał się podnieść zawór antydepresyjny, a zorientowałem się po tym, że nagle zobaczyłem wodę na blacie, podniosłem górną obudową, grzybek na dole, para radośnie sobie zapierdala do góry a w środku wszystko mokre... Jak ruszyłem grzybek to się zamknął, ale i tak wyłączyłem, żeby wystygło i wyschło, no i zaczęło "działać".
Ogólnie to chuj mnie strzela po prostu i nie jestem w stanie znaleźć logicznej przyczyny. Chyba że np zebrała się woda w rurce od presostatu i ona zaburza jego działanie(ale logicznie patrząc tam jest jakaś płytka na sprężynce, którą ciśnienie pary podnosi i wtedy uruchamia ona krańcówkę i wyłącza grzałkę - ale co by tam zmieniała obecność wody, która i tak pewnie zostałaby wypchnięta na górę?), albo coś innego jest nieszczelne i po prostu tego nie widzę, chociaż patrzyłem wszędzie... Im więcej się nad tym zastanawiam tym głupszy jestem, po drodze miałem sporo nieszczelności które wyeliminowałem(uszkodzona rurka teflonowa w której siedzi sonda poziomu wody - musiałem nową sondę kupić) plus nieszczelność pod redukcją od sondy, trójnik do presostatu i zaworu pary(tam był zniszczony gwint i musiałem nowy kupić) też wymieniłem i dokręciłem, nie widać tam kompletnie nic, pod redukcją sondy też nic. Kolanka wymienników na górze dokręcone, te na dole niezbyt, bo uszczelki miedziane nie są ściśnięte tak jak powinny(ale tego nie jestem w stanie zrobić, ledwo dałem radę docisnąć te na górze - kogoś chyba popieprzyło, żeby to zrobić dobrze to trzeba mieć chyba bojler w imadle i półmetrowy klucz) no ale na dole nic nie leci, chociaż puszczałem wodę i na grupę i z wylewki wody i jest całkiem sucho, widocznie nawinięty tam teflon i tyle ile uszczelka się docisnęła wystarcza, gorzej może być niestety przy ekstrakcji jak wzrośnie ciśnienie - ale wtedy nie wiem co zrobię, chyba wezmę ze 2 osoby do pomocy i dorobię narzędzie do dokręcania tych kolanek i trójników, choć to też popieprzona sprawa, bo muszą być ustawione idealnie pod wyjścia - 2-3 mm różnicy i nie będzie się dało rurek przykręcić.