To ja też ponarzekam

Dziś miałem wątpliwą przyjemność wypić kawę w jednej z poznańskich kawiarni aspirujących do grona tych trzeciej fali, hipster speciality itp. Ten typ. Nawet sami wypalają, można u nich zakupić różnego rodzaju kawy w ziarnach, wszystko ładnie. Przychodzi do zamawiania. Patrzę, stoi aiden z tabliczką, że dziś Kenia AA. Zamawiam dla siebie i żony. Kawę dostajemy tak wystudzoną, że prawie letnią! Do tego mętną. Mówię do żony, że pewnie była zrobiona kilka godzin temu. Ponieważ w planie był też zakup do domu, pani baristka podchodzi i pyta, czy ta kawa nam smakuje, no to mówimy wprost, że jest niedobra, stara i zimna

. Pani na to, że zrobi nam drugą. Czekamy, czekamy, w tle słychać młynek, ale coś jakby kolbę także (a byliśmy jedynymi klientami). W końcu jest, gorąca jak kawa z maka, w smaku jakby ciemno palona. Moje podejrzenie jest takie, że pani nie opanowała jednak tego aidena i zrobiła nam americano uzupełnione wrzątkiem.
Za 2 kawy i jedno słodkie zapłaciliśmy 49 zł