A ja powiem tak. połącz sobie, jesień, kawę , i rower.....
Sam jeżdżę , teraz mniej bo czasu mam mało, ale wystarczyło że jeździłem okresami więcej albo po cięższych szlakach albo w cięższych warunkach terenowych, albo ten sam teren, ten sam szlak ale musisz sie przebijać jesienią przez błoto, mokre liście, to zupełnie zmienia technikę jazdy i obciążenia. Więc jeśli liczysz ze przecież nie jeżdżę więcej bo robie znaną mi trasę to nie jest to prawda do końca, kilometrów wiecej nie przejedziesz ale wydatek energetyczny wzrośnie.. albo prozaiczna przyczyna:) hamulec nie obciera? nic nie blokuje ruchu kola?
Ostatnio jeżdżąc moją mobilną dziwiłem się że przecież nowa opona szeroka,nabita nie plaska, nowy wolnobieg a ja sie męczę jadąc....no jasne męczył bym sie mniej jakbym do końca zluzował hebel ręczny:)
piłem kiedyś często zalewajke a la parrrrrrzona ...obrazowo powiem że ze sławojki to wyjść nie mogłem,jak po lekach moczopędnych....i to racja - wspomniane wyżej odwodnienie albo wypukanie magnezu, miałes mało bazowo, odrobina wyleciała powstał brak a brak dał efekty jakie opisujesz.
Robie tą samą kawę, w tej samej ilości, tylko używam kawiarki...jak ręką odjął....
a ilosc kawy..... ze niby tylko 200mll? Znalem dziewczynę która pila kawę a raczej "kawę" skladalo sie na to szklanka wrzątku....i kawa tyle co na czubek łyżeczki herbacianej, miało to kolor słomkowy, dziewczę po prostu bylo wrażliwe na kawę.
Weź magnez, sprawdź rower , wypij 2 x po 200ml porządnej smoły,przejedź 30km i wtedy albo przejdzie to co Cie trapi albo sie dowiesz co to sie z Tobą dzieje bo zrobią ci wszechstronne badania w szpitalu:)