Witam forumowiczów!
To mój pierwszy post na forum, ale sporo zdążyłem już przeczytać.
Nie wiem, czy piszę we właściwej kategorii. W razie czego proszę admina o przeniesienie.
Do tej pory myślałem, że jestem maniakiem kawy (w szczególności włoskiego espresso), ale po lekturze wielu wpisów okazuje się, że daleko mi do prawdziwego maniaka

W każdym razie uwielbiam prawdziwe włoskie espresso - może dlatego, że wakacje spędzamy rodzinnie zazwyczaj we Włoszech. W tym roku, będąc na Sardynii wsiąknęliśmy zupełnie we włoskie klimaty, no i wpadliśmy z żoną na wydawałoby się ekstrawagancki pomysł, żeby zakupić używaną maszynę kawiarnianą do domu (nawet, gdyby miała być tak wielka, jak te we włoskich kawiarniach i restauracjach). Okazało się (patrząc choćby na to forum), że nie jest to specjalnie ekstrawagancki pomysł

Czytając forum doszedłem już do tego, że kupowanie 4-grupowej maszyny do domu, kiedy w dni powszednie robimy w sumie 2-4 kawy, a w weekend ok. 6 (ja zawsze espresso, żona najczęściej też, ale czasem także lungo lub cappuccino) jest bez sensu, choćby ze względu na konieczność długiego nagrzewania bojlera.
Ale 1-grupowy model chętnie bym nabył. Rozglądałem się już wstępnie będąc na wakacjach, jakie są oferty używanych sprzętów La Cimbali i Wega. La Cimbali najbardziej mi się kojarzy z Włochami - może dlatego, że takie ekspresy najczęściej spotykałem na swojej drodze. Znalazłem taki model Junior w cenie 2k (z własnym zbiornikiem). Jest stosunkowo nieduży (zmieściłby się w mojej kuchni). Jego brzydota mi odpowiada - jest taki brzydki, że aż ładny

Ale piszecie tutaj także między słowami, że marka ta jest awaryjna.
W związku z tym doszedłem do wniosku, że niekoniecznie muszę kupić La Cimbali. A skoro zrezygnowałem z tego warunku, to... pojawiło się wiele nowych możliwości. Zbyt wiele niestety...

W każdym razie nie rezygnuję z chęci picia w domu espresso takiego, jak w każdym włoskim przybytku.
Zawsze zastanawiałem się, dlaczego kawa robiona w domu, nigdy nie smakuje tak, jak we Włoszech? Oczywiście pomijam tutaj atmosferę włoskich wakacji. Ale nawet z dobrych ekspresów automatycznych (typu Jura) kawa wychodzi niby dobra, niby lepsza niż z Saeco i innych tego typu, ale tańszych ekspresów, ale jednak to nie to...
I tu wreszcie pojawia się moje pytanie:
Co decyduje o tym, że kawa wypływająca z ekspresu smakuje, jak ta z włoskiej maszyny gastronomicznej? Czy jest to moc ekspresu i ciśnienie, które generuje? Czy może wbudowany bojler? Młynek żarnowy? (jeśli tak, to czy w przypadku młynka decyduje to, że żarna są płaskie albo to, że są duże? jak duże?). Odpowiednie mielenie i zawsze świeża kawa?Pewnie decyduje też jakość kawy. Czytając forum łapałem się za głowę, kiedy pisaliście o kawach prosto z palarni w cenie 200 PLN/kg. Ja takiej zapewne nie będę stosować na co dzień. Zresztą, z tego, co widziałem, we włoszech też używają lepszej i gorszej kawy, ale mimo to, nigdy nie schodzi ona poniżej bardzo dobrego poziomu (nieosiągalnego dla wspomnianej Jury za kilka tysiaków). Jestem w stanie zaakceptować cenę do 100 PLN/kg
Przepraszam za przydługi post, ale czy moglibyście podać konstruktywne uwagi, nie wiem, hierarchię ważności poszczególnych składowych wpływających na możliwość uzyskania mojego Złotego Grala, którego w skrócie nazwę "włoskim espresso"? Weźcie pod uwagę, że na ten moment to jest mój cel, a nie chodzi mi o uzyskanie najlepszej kawy na świecie. Wiem, że ile osób, tyle opinii, ale liczę na to, że wśród tylu osób, które znają się na kawie, uda się ustalić obiektywne czynniki (dla przeciętnego pasjonata).