Duży przemysł coraz częściej używa języka kraftu, po drodze solidnie go zniekształcając

Lubię określenie "ciemna czekolada" bardziej niż "czekolada gorzka", no ale oczywiście nie w kontekście czekolady, która ma 30 czy 50% kakao. Te raczej powinny pozostać deserowymi. W końcu legitna kraftowa mleczna potrafi tego kakao mieć sporo więcej.
Niepożądany jest mocny aromat kwasu octowego pozostały z fermentacji kakao, ale ten generalnie eliminuje prażenie kakao i późniejsze konszowanie czekolady. Różne kwaskowe nuty są OK, zdarzają się nawet w najbardziej prestiżowych tabliczkach.
O czekoladowych/kakaowych nutach i defektach można fajnie doczytać tutaj -
https://www.chocolatetastinginstitute.org/chocolate-and-cacao-flavor-profile-map/ "acetic" to będzie właśnie taki mocny octowy strzał
Co do ceny prawdziwej czekolady to seria Antologia od Domori pokazuje, że to może być 18 zł / 75g czyli 24 zł/100g - jeszcze przed rabatem dla forumowiczów.
Co do lidlowych czekolad, zdaje się, że spora część marki własnej J.D. Gross to jest całkiem niezły niemiecki Rausch. Tabliczki single origin miały przyzwoity skład, gorzej z droższymi wynalazkami typu "dubajska" gdzie już były dziwne emulgatory, niewiele pistacji i bardzo dużo cukru. Niestety jeśli spodziewamy się, że ich single dobrze oddają cechy kakao z danego kraju, to raczej się rozczarujemy.