Potwierdzam, co piszą koledzy. Wahałem się pomiędzy młynkami w cenie do 300zł, bo nie chciałem wydawać kasy, nie mając ekspresu. Ale czytając negatywne opinie o młynkach typu "czibo" w końcu zdecydowałem się na młyn za 600zł. Teraz troszkę żałować mogę bo mogłem w tej cenie kupić jeszcze lepszej klasy młyn używany, ale wtedy niestety nic nie było na allegro.
Mynek mój Graef CM80, tak krytykowany, chwalę sobie bardzo ze względu na prostą, szybką regulację. Dał mi o wiele więcej możliwości, niż gdybym postawił ekspres bez młynka. Kawę mieliłem na różne sposoby - do aeropressa, tygielka, kawiarki, czy też do zalewajki. Różnica pomiędzy zalewaną mielonką, a świeżo zmieloną kawą jest ogromna.
Teraz dokupiłem zwykły używany ekspres Zelmera (260zł). Przy pomocy lepszego młynka i gorszego ekspresu można już coś osiągnąć. Większość użytkowników ekspresów tej klasy korzysta z mielonek, bądź młynków ostrzowych i raczej nie poznają możliwości jakie daje taki prosty ekspresik.
Kawa wypływa z niego taka, że na automacie Jura F50II, który użytkuję w domu, nie ma szans osiągnąć. Espresso z automatu wypada blado przy takim prostszym kolbowcu.