Małe obalenie tezy, że
Nie dasz radę z ręcznym młynkiem wydobyć z niego dobrego espresso.
Malutki, niemiecki młynek Dienes 300 - wcale nie najwyższa półka, wręcz zabaweczka względem choćby czołgu Dienes 88.
Żarna wyregulowałem "na oko", pierwszy strzał. Ekstrakcja już "na czucie" była idealna jeśli chodzi i opór ciacha i strumień z wylewki.
Nie miałem możliwości robić "ślepych testu" z Eureką (przypuszczam, że jednak Eureka by wygrała), ale zdecydowanie uważam, że espresso było poprawne (Etiopia Hunda Oli od Antonia).
Na fotkach porównanie przemiału, po lewej Eureka. Jest różnica wizualna na korzyść Eureki, ale nie dyskwalifikująca, zwłaszcza, ze espresso było DOBRE

Oczywiście się nie przesiądę z elektryka, ale zdecydowanie uważam, że jest to alternatywne rozwiązanie budżetowe dla kogoś, kogo nie stać na młynek powyżej 1000. A przy tym kogoś z krzepą, bo trochę siły trzeba włożyć

Tylko trafić na taki młynek w świetnym stanie też nie jest łatwo.